Bitwa Warszawska. Zmowa Dżentelmenów

Minęła już kolejna, 97 rocznica Bitwy Warszawskiej. Bitwa ta jest zaliczana do osiemnastu bitew, które zmieniły losy świata. „Cud nad Wisłą” faktycznie zmienił koleje losu. Uratował nie tylko młode państwo polskie, ale także Europę Zachodnią oraz nowo powstałe państwa Europy Środkowej (Czechosłowację, Węgry, Rumunię). Od kilku już lat powraca dyskusja na temat roli Józefa Piłsudskiego w bitwie na przedpolach Warszawy. Część środowisk negatywnie ocenia Marszałka, jako polityka i dobrego dowódcę. Pomijając całą tą dyskusję, to trzeba przyznać że rola Piłsudskiego w odzyskaniu niepodległości jak i wojnie z Sowietami, była nadrzędna. Gdyby nie Naczelnik Państwa to myślę, że nadal byśmy mówili po rosyjsku i niemiecku. Można się spierać i wymieniać argumenty, jednak ten podstawowy fakt jest niezaprzeczalny.

Dziś nie o samej bitwie, lecz o dyplomacji, która miała rzeczywisty wpływ na polską politykę i sytuację na froncie. Jest to bardzo dobry moment aby przypomnieć rolę państw Ententy w konflikcie polsko – bolszewickim. Stanowisko państw zachodni niestety było bardzo podobne do wydarzeń poprzedzających II wojnę światową.

Zacznijmy jednak od początku.

Zanim 15 sierpnia 1920 r. doszło do decydującej bitwy w wojnie o polską granicę wschodnią to od początków I wojny światowej sprawa polska była coraz częściej poruszana na arenie międzynarodowej. Punktem przełomowym w dyplomacji jest data 5 stycznia 1918 r. W tym dniu prezydent USA – Thomas Woodrow Wilson ogłosił 14 punktów planu pokojowego. Nas Polaków interesuje szczególnie punkt 13, który mówił o powstanie niepodległego państwa polskiego, ale w etnicznych granicach. Tu pojawia się problem przyszłych granic. Bardzo ważną rolę w kształtowaniu się nowej Polski odegrały Wielka Brytania i Francja. Niestety wszelkie konferencje pokojowe zarówno w Wersalu czy Spa oraz inne nieformalne rozmowy dżentelmenów były dla Polski niekorzystne.

Na czele rządu Jej Królewskiej Mości stał David Lloyd George, dwukrotny premier Zjednoczonego Królestwa. To jedna z najważniejszych postaci w nowej powojennej Europie. To także polityk niechętny Polsce. Lloyd Goerge był przeciwny oddaniu Polakom Gdańska oraz sprzeciwiał się wobec polskich roszczeń terytorialnych na wschodzie. Jego stwierdzenie, że: „oddać Polakom Górny Śląsk to jak dać małpie zegarek” na zawsze wpisało się w trudne relacje polsko – brytyjskie. Stosunki te nie były wrogie, ale nigdy od strony angielskiej nie uzyskaliśmy nic więcej jak jedynie puste zapewnienia, a i to nie zawsze.

Sytuacja w Polsce była tragiczna. W 1919 r. państwa Wielkiej Czwórki czyli Wielka Brytania, USA, Francja i Włochy naciskały na Polskę aby ta zawarła jak najszybciej pokój z Rosją Sowiecką. Szczególnie zależało na tym Anglikom, z bardzo prozaicznego powodu. Chodziło o nawiązanie stosunków handlowych z nową, czerwoną Rosją. Brytyjski rząd był zainteresowany zakupem zboża, którego ogromne ilości zalegały na Ukrainie. Tym samym Lloyd George widział Ukrainę i Białoruś w granicach Rosji Sowieckiej. Uważał, że nadmierny polski imperializm tylko zaszkodzi porządkowi w Europie. Czy faktycznie Piłsudski miał imperialistyczne zamiary ? Bynajmniej nie. Trudno tak określić wysiłek w odbudowanie państwa w granicach przedrozbiorowych. Sytuacja była na tyle poważna, ale i komiczna. Rząd angielski stał na stanowisku, że nie może pozwolić do „rozbioru dawnego imperium carów”. Szkoda tylko, że nasi sojusznicy zapomnieli o trzech zaborach Rzeczypospolitej.

„Jeśli Polska upierałaby się przy zatrzymaniu w swoich granicach obszarów, które byłyby bezdyskusyjnie rosyjskie wedle zasad powszechnie stosowanych przez Konferencję Pokojową (chodziło w rzeczywistości o ziemie zamieszkane przez ludność białoruską i ukraińską), i jeśli rząd bolszewicki odmówiłby pokoju na takich warunkach i zaatakował Polskę, by odzyskać rosyjskie ziemie dla Rosji, dla rządu brytyjskiego byłoby skrajnie trudne, o ile nie całkowicie nie możliwe, przekonanie opinii publicznej do udzielenia (Polsce) militarnej czy finansowej pomocy w takich okolicznościach” [A. Nowak, Pierwsza Zdrada Zachodu. 1920 zapomniany appeasement, s. 129, Kraków 2016].

Ten fragment znakomitej książki wymienionej powyżej, w doskonały sposób oddaje podejście premiera Lloyda Geoge’a do sprawy Polskiej. Brytyjczycy nie są zainteresowani pomocą Polsce, a nawet przeszkadzają jak tylko mogą. Brytyjski rząd spodziewa się że do lipca 1920 r. Warszawa zostanie zdobyta i Rzeczypospolita upadnie, stając się kolejną sowiecką republiką wchodzącą w skład kraju rad. W lipcu Piłsudski już nie ma żadnych złudzeń. Polska jest osamotniona. Nie może liczyć na żadną pomoc, ani militarną ani zaopatrzeniową. Dostawy broni i amunicji zostały owszem wysłane przez Francję i Wielką Brytanię, lecz napotkały na niemiecką blokadę. Warto tu przypomnieć że do owej blokady przyłączyła się także Czechosłowacja. Czesi nie potrafili wznieść się ponad konflikt z Polską o Śląsk Cieszyński, Spisz i Orawę. Gdyby Sowieci zdobyli Warszawę, ich ofensywa ruszałaby też na Pragę i Budapeszt.

Losy wojny polsko – bolszewickiej potoczyły się jednak inaczej. Sowiecka ofensywa została dość późno zatrzymana. Warto tu zwrócić uwagę, że nazwa „Bitwa Warszawska” nie jest właściwa. Bardziej poprawna byłaby „Bitwa o Warszawę”. Bitwa Warszawska tak naprawdę to kilka działań zbrojnych na które składa się bitwa o Radzymin, bitwa pod Ossowem, o Mińsk Mazowiecki oraz słynna kontrofensywa znad Wieprza.

Ostatnim ważnym ogniwem w zdradzie Wielkiej Brytanii względem Polski była postać Lewisa Namiera (Ludwika Namierowskiego). Namier to polski Żyd pochodzący z Galicji. Jego rodzice czuli się Polakami, ale on sam podczas studiów we Lwowie stał się przeciwnikiem wszystkiego co polskie. Namierowski pracował jako ekspert ds. Europy Wschodniej przy brytyjskim rządzie. To on jest autorem tzw. Linii Curzona, która odcinała od Polski Wilno i Lwów. Jego antypolskie poglądy sprowadzały się do jego negatywnych opinii dotyczących polskiej granicy wschodniej. Uważał, że Galicja Wschodnia nie powinna przypaść Polsce, a Rosji Sowieckiej lub ewentualnie Czechosłowacji, byleby nie Polsce.

Jego wrogość była dość mocno nieuzasadniona, a argumenty w sprawie wschodnich granic chybione. Polska miała prawo żądać zwrotu dawnych ziem I RP. Namier rekomendował ustalenie polskiej granicy wschodniej na zasadzie tzw. Polski etnicznej (patrz poniżej).

Mapa z 1906 r. przedstawiająca tereny zamieszkałe przez ludność polską. Polska powinna wg Ententy i Namiera leżeć tylko i wyłącznie w granicach etnicznych (kolor mocno czerwony)
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *