Dzieciobójczyni Renata K.

 

Dzisiejszy artykuł będzie trochę inny niż wszystkie. Jest efektem moich przemyśleń. Po przeczytaniu pewnej dziennikarskiej relacji. Cała historia dotyczy dzieciobójczyni, która zakatowała swojego sześcioletniego pasierba na śmierć. Czemu? Jak stwierdziła w sądzie – „tylko lanie pomagało”. Po wyjściu z więzienia i zatarciu się wyroku, podjęła pracę… w szkole. Cóż za ironia losu.

Jeśli masz chwilę, to koniecznie zajrzyj na stronę poświęconą Danielowi, znajdują się na niej m.in. zdjęcia, zachęcam do kliknięcia w daniel litwiniuk – ku pamięci

Tylko lanie pomagało

Zdjęcie powyżej może sugerować, że niniejszy tekst będzie o karze śmierci. Nic bardziej mylnego. Sprawa, która mnie ostatnio poruszyła wydarzyła się w Warszawie, na Żoliborzu w 1981 r. Bohaterem tej historii jest sześcioletni Daniel Litwiniuk, chłopiec grzeczny, cichy i niesprawiający kłopotu. Jego kolejna  gehenna rozpoczęła się 18 lutego. Po powrocie z przedszkola, gdy jego macocha – Renata K. zauważyła, że chłopcu brakuje sznurowadła. Po szybkim wywiadzie wyszło na jaw, że chłopiec je zgubił. Kobieta nie mogła przeżyć tak „wielkiej” straty. Była pedantką i postanowiła ukarać Daniela za tą zgubę. Lanie sprawiła chłopcu wojskowym skórzanym pasem. Biła po pupie, plecach, głowie, gdzie popadnie. Wpadła w szał. Chłopiec nie mógł się nawet odezwać i zapłakać, bowiem dostawał kolejne razy od nowa. Jak zawsze twierdziła, chciała z niego zrobić mężczyznę…

Gdy Daniel położył się już do snu, leżał w piżamie i pokiwał palce na ojca, aby ten do niego przyszedł, oczywiście Renata K. musiała znów zareagować, bo cóż to za maniery. Znów biła sześciolatka. Nawet nie zapłakał. Gdy w końcu lanie się skończyło, chłopiec wstał i poszedł do łazienki gdzie wymiotował. Wrócił ostatkiem sił do łóżka, z którego już nigdy nie wstał. Zmarł tego samego dnia. Zaniepokojeni rodzice poprosili o pomoc mieszkającą obok lekarkę, lecz ta pomimo prób reanimacji nie mogła mu już pomóc.

Najbardziej wymowna była reakcja sanitariusza z pogotowania. Na widok skatowanego chłopca zemdlał. Nigdy nie widział tak pobitego człowieka, tym bardziej małego dziecka.

Aby zrozumieć Renatę K., bo przecież każdego trzeba zrozumieć i dać mu tą szansę zrozumienia swoich czynów, przyjrzyjmy się dokładnie jej słowom wypowiedzianym podczas procesu. Oto fragment z rozprawy:

„Po przyjściu z pracy dała dziecku obiad i zapytała: – Chcę usłyszeć, co, masz zrobić, aby założyć nowe sznurowadła?

Dziecko nie wiedziało. Wzięła więc pas i zaczęła bić. Było około 16. Po godzinie wrócił ojciec. Daniel leżał na łóżku. Kiwnął na ojca palcem. Dostał jeszcze raz lanie, „bo co to za sposób przywoływania ojca”. (…)

Daniel znów był pytany: – Co masz zrobić, żeby założyć nowe sznurowadła? Nie wiedział, jakiej odpowiedzi od niego oczekuje. Więc biła go znowu. Wojskowym pasem ze sprzączką. Po nogach, po plecach, po rekach, po głowie. Potem lekarz sekcjonujący zwłoki powiedział: „Tak pobitego dziecka jeszcze nie widziałem”.

Przestała bić po kilku godzinach, gdy udręczony wyjęczał:

– Mam iść do kiosku i kupić.

– A skąd weźmiesz pieniądze? – pytała jeszcze.

– Ty mi dasz – jąkało dziecko.

– Nie, ja ci nie dam. Skąd weźmiesz?

– Ze swojej skarbonki.

– No, nareszcie.

(…) Potem mały rozebrał się i położył w piżamce do łóżka. Potem wstał i szedł do łazienki, gdzie wymiotował. Przechodząc przez przedpokój pogłaskał psa. Dostał w twarz.”

Renata K. położyła się koło Danielka około 20. – Pić – zajęczał. Nie podała mu wody, tylko pobrzęczała mu pasem nad uchem. Prosił dalej: „Tatusiu, daj mi zimnej wody”. Ojciec wtedy przyłożył mu ucho do piersi i miał wrażenie, że serce słabiej bije. Chłopiec tracił już przytomność.

Wkrótce umarł.

Macocha Renata K. opowiadała w sądzie, że chłopiec nie lubił nic robić. Ani ścierać kurzu, ani myć się, ani prać skarpetek.

– Tylko lanie pomagało – mówiła K. – Więc brałam pas i dostawał lanie. Jak jeszcze nie zrobił tego, co trzeba – dostawał porządne lanie.

Opowiadała, że bili chłopca razem, albo oddzielnie. Daniel wolał być bity przez ojca, bo on trzymał się regulaminu, a Renata biła najpierw lżej, ale jak traciła panowanie nad sobą to biła coraz mocniej.

Przed biciem Daniel sam się musiał położyć, zdjąć majteczki, leżeć spokojnie. Nie można było mu krzyczeć i płakać, bo za najmniejszy krzyk bicie zaczynało się od początku.

– Bicie było karą, musiał umieć je przyjąć. Na ogół biłam w pupę. Jak się ruszał, mógł dostać w plecy, w rękę lub po udach. Był bity do skutku – tłumaczyła w sądzie (fragmenty z rozprawy cyt. za Cezary Łazarewicz Mściciel z Google’a).

danielek
ZDJĘCIA Z NAGROBKA SKATOWANEGO DANIELA

 

Daniel grób
GRÓB DANIELA NA CMENTARZU W HAJNÓWCE

A wszystko przez brak sznurowadła…

Jak widać brak sznurowadeł może zabić.

Kobieta zasiadła na ławie oskarżonych wraz ze swoim mężem – ojcem Daniela. W 1982 r. została skazana na 15 lat więzienia, natomiast jej mąż na 6 lat. Czy są to adekwatne kary? 15 lat, z czego „odsiedziała” 10 i wyszła na wolność. Czy to jest sprawiedliwość? Myślę, że nawet namiastką sprawiedliwości tego nazwać nie można. Zabiła dziecko, nie swoje dziecko, o które powinna dbać jeśli zawarła związek z mężczyzną i wiedziała, że on już ma syna. Odpowiedzialna kobieta tak się nie zachowuje. Myślę, że żadna kobieta która kocha dzieci tak się nie zachowuje. Co do kary to nie  wydaję mi się, aby taka kara była adekwatna. Jaka byłaby? Nie mi to oceniać. Oceńcie sami (napiszcie proszę w komentarzu – jestem niezmiernie ciekawy Waszego zdania).

Najbardziej zszokowała mnie informacja, że ta osoba, bo kobietą raczej już jej nie nazwę – nie budzi we mnie żadnych ludzkich odczuć, została katechetką w jednej z warszawskich szkół. Tak, to nie żart. Gdy wyrok ulegnie zatarciu, czyli „tak jakby go nigdy nie było” można podjąć pracę w szkole, z dziećmi i młodzieżą. Można nawet uczuć religii. Czy to jest normalne?

Renata K.
RENATA K.

Skrzywiony kręgosłup moralny

Świat i ludzkość ewoluuje, tak samo wraz z nim prawo i zasady moralne. Jednak zasady etyczne i podstawowe obowiązki społeczne nie zmienią mam nadzieję się nigdy. Jeśli coś jest złe to takie pozostanie. Nie można mieszać czarnego z bielą i na odwrót. Co mnie przeraża i daje do myślenia? Postępowanie dzieciobójczyni. Czy nigdy nie zastanowiła się nad tym, że takie karanie to nie wychowywanie dziecka lecz zwykłe katowanie? Czy nie widziała ran na plecach, głębokich bruzd?Czy nie zdawała sobie sprawy, że to boli i jest to już przekroczenie wszystkich możliwych granic?

Wiedziała. Była i jest dorosłą kobietą. Zdawała sobie sprawę ze swoich czynów. Na szczęście po interwencji mediów, odeszła ze szkoły, choć dyrektorzy placówek w których pracowała, nie widzieli problemu. Widać, wykształcenie nie zawsze idzie w parze ze zdrowym rozsądkiem.

Zbliżam się już powoli do końca. Pewnie jeśli to czytasz zastanawiasz się dlaczego o tym piszę i dlaczego w ten sposób?

Po pierwsze, obecnie wszystkie kontrowersyjne teksty, okładki magazynów, dotyczą przeważnie bzdur i rzeczy mało istotnych. Celebryci nas zasypują  swoim życiem, chcą być w centrum uwagi. Ale czy to jest naprawdę istotne? Ta sprawa jest istotna, ważna i tragiczna. Dyrektorka przedszkola, do którego uczęszczał Daniel próbowała mu pomóc. Gdy zobaczyła rany na jego plecach, gdzie nie można było nawet podnieść koszulki bo się wręcz przykleiła to jego ciała. Pielęgniarka, która obmywała chłopcu ranny i zakładała opatrunki, robiła to ze łzami w oczach. Po dokonanej obdukcji i zawiadomieniu władz, pracownicy społeczni odwiedzili mieszkanie Renaty K., ale nie stwierdzili żadnych zaniedbań. W końcu i z kuratorium przyszedł sygnał, aby pani dyrektor przestała się wychylać i interesować tą sprawą.

Do całej, tragicznej historii sześcioletniego, skatowanego Daniela, pasują słowa matki pisarza, Marka Hłaski, która na nagrobku swojego syna kazała wyryć słowa:

Żył krótko, a wszyscy byli odwróceni…

 

35 thoughts on “Dzieciobójczyni Renata K.”

  1. łzy mi oczy zalały, z trudnością doczytałam do końca ;( bestialstwo ludzi nie zna powoli granic, bicie dzieci jest normą, dzięki Bogu ze Bóg zabrał tego chłopca do siebie, ze Jego piekło się skończyło…bo katowała go długo, ojciec nie reagował, popierał…Bog wiedział co robi, powiedział DOŚĆ !!!!
    ZAKRES KARY TO JAKIS ZART- dlaczego obydwoje nie dostali dożywocia??????

    reagujcie zawsze gdy słychać krzyk a potem płacz za scianą, nawet jak pomylicie się dwa razy , gdy matka szarpie dziecko, gdy daje mu klapsy, gdy grozi ze go w domu zleje…

     
  2. Pamietam ile razy ze szkoły syn przychodził bez butów na zmiane . pierwsze co robiłam to leciałam do sklepu po nastepne, zeby dziecko miało buty na zmiane na nastepny dzien . Nie rozumiem jak to sie stało ze dziecko było pod opieka takiego ojca .

     
    1. Dziękuję za komentarz. Pani miała normalne odczucia, natomiast ta kobieta, o ile nią w ogóle była, zachowywała się w sposób skandaliczny. Za taki czyn powinna dostać co najmniej 25 lat lub dożywocie, a nie marne 15, z czego wyszła po 10.

       
  3. Dobrze napisane. Wszystkie ludzkie uczucia giną myśląc o tej osobie. Chce się złapać za pas i zrobić dokładnie to samo,nie zrobi się tylko dlatego, że brzydziłabym się potem sobą tak samo jak nią teraz. Są wyroki których nie powinno się wymazywać z historii, tego nie rozumiem. Nie oddałabym takiej osobie dzieci pod opiekę.

     
  4. Szkoda, że ten potwór nie dostał kary dożywocia. Ja na miejscu mamy Danielka zabiłabym tę sukę, życie za życie! Ja się pytam gdzie jest sprawiedliwość w tym chorym kraju?! Kto dopuścił tego potwora do zawodu nauczyciela?!

     
  5. Bestia powinna ze sobą skończyć, w głowie się nie mieści jak ona mogła tak postępować. Nigdzie nie przeczytałam, żeby choć raz powiedziała:”żałuję , że to zrobiam,tak bardzo mi przyktro”, oczywiście piszę to o czasie zaraz o tragedii. Teraz udaje Ewe i że nic nigdy takiego się nie wydarzyło. Żadnej oznaki skruchy.Te pseudo ojciec,szkod gadać. Pisał listy z więzienia do swoich rodziców o tym czego potzrzebuje,jak się ma itp.ALE NIGDY,ŻE BAKUJE MU SYNA,ŻE ŻAŁUJĘ ŻE BYŁ TAKIM ZWYRODNIAŁYM OJCEM,ZE POWALAŁ NA TAKIE CIERPIENIE SYNA. Ludzie jak zyć z tą historią,jest mi ciężko, codziennie myślę o tym chłopcu. Pochodzę z miasta , z którego pochodziła i w którym wychowywała się zabójczyni .Mama mi opowiadała ja było tam głośno o tej sprawie. Podobno przyjeźdzała z Danielkiem w odwedziny do rodziców i ludzie widzieli ,że uczył się w paru na rowerku jeździć. Podobno nawet publicznie go szturchała, ża to że nie umie jeździć. Czy dziadkowie (rodzice)morderczyni nie widzieli w jakim stanie jest ich przyszywany wnuk????Dlaczego nikt nie pomógł temu biednemu dziecku. Dlaczego dostała taki niski wyrok???Dlatego, że była dzieckiem pochodzącym z inteligenckiej rodziny???Bo rodzina miała jakieś kontakty ,jak to bywało w tamtych czasach????Nie pozwólmy,aby ta historia została zapomniana, nie dajmy spokoju katom żyć w spokoju!!!!!!!!!!

     
    1. Dziękuję za komentarz. Myślę, że jeśli już wzniesiemy się na wyżyny i WYBACZYMY to ZAPOMNIEĆ o tym absolutnie nie można. Cieszę się, że ten wątek tak wiele osób komentuje i wyraża swoją opinię na ten temat.

       
  6. ist do tatusia

    Tatusiu, tatusiu tak Cie nazywalem
    Mimo, ze codziennie baty od Ciebie dostawalem.
    Dlaczego mnie tak torturowales
    Czy przez to ze mnie nie kochales?
    Przez trzy lata z Renatka mnie codziennie biliscie
    I jako czlowieka upokarzaliscie.
    Bylem bardzo malutki i nic nie rozumialem
    Za co te baty codziennie dostawalem.
    Czesto plakalem w nocy po cichutku
    Z bólu, z zalu oraz ze smutku.
    Ja tylko pragnelem Twojej milosci
    I prawdziwej ojcowskiej opiekunczosci.
    W nocy na plecach nigdy nie spalem
    Bo strupy I rany krwawiace tam mialem
    A kiedy poszedles tego dnia do dentysty
    Moje rany juz krwia trysly,
    Ubranko moje bylo cale zakrwawione,
    A rece Renatki byly cale czerwone,
    Nie przyszedles mnie tatusiu uratowac
    Dales mnie Reni przez 3 godziny katowac
    Jeszcze jak zegnalem sie z psem to w twarz dostalem
    Od zlej macochy ktorej nie kochalem!
    Umieralem dlugo w bolu I cierpieniach
    A ty nie pomogles mi w ich ukojeniach
    Nawet umierac w milczeniu musialem
    Bo za kazde jekniecie znowu razy dostawalem
    Smierc byla tatusiu dla mnie wybawieniem
    Od bolu i sadystow moim uwolnieniem
    Czy po smierci chociaz raz zaplakales nad moim istnieniem?????

    Chcialbym napisac ze zobaczymy sie w niebie,
    Ale niebo tatusiu to nie jest miejsce dla Ciebie……

     
  7. Miałam napisać komentarz kilka dni temu, ale poza przekleństwami i wyzwiskami nic innego nie przychodziło mi do głowy.
    Teraz jedyne co przychodzi mi na myśl, kiedy wspominam tę historię to „gdzie był Bóg”?
    Ktos wyżej pisze, że „Bóg zabrał go do siebie (..) wiedział co robi, powiedział dość”. Zawsze w takich sytuacjach pytam, dlaczego ten Bóg na to pozwolił? Czym mały chłopiec mu zawinił? Jaką próbą miało to wszystko dla niego być?
    Później czytam, że ta kobieta została nauczycielką. Katechetką!
    To nie pierwsza historia, kiedy oprawcą jest jakiś przedstawiciel kościoła. Mam czasami wrażenie, że najbardziej okrutne są osoby, które za bardzo wierzą.
    Ja też doznałam w dzieciństwie przemocy (i nie mówię tu o klapsach) – ze strony jedynego członka rodziny, który co niedzielę zasiadał w kościelnej ławie.
    Na przeciwko mnie, po drugiej stronie ulicy, mieszka kobieta, która ma w domu dwa koty i wiecznie słucha Radia Maryja – wiem to, bo na parapecie okna stawia transporter z kotami, żeby mogły się przewietrzyć a obok radio podkręcone na cały regulator, tak żeby inni mogli też słyszeć. Kiedy koty biegają po domu z jej okna słychać tylko wrzaski – czasem wydają się nieludzkie – i wyzwiska jakimi obrzuca te dwa biedne zwierzaki. Jeśli bym miała wskazać kogoś, kto byłby zdolny uderzyć dziecko, bez wahania bym wskazała ją.
    Wiele razy widziałam zaciętość i zawiść w oczach takich ludzi – ludzi, którzy mają Boga na ustach a duszę czarną jak smoła.

    Oczywiście, nie chcę uogólniać, wrzucać wszystkich do jednego worka czy kogoś obrażać.
    Też jestem katoliczką.

    Ale od kościoła trzymam się z daleka.

     
    1. W tym przypadku, że była katechetką to przypadek. Myślę, że resocjalizacja wypaczyła jej obraz rzeczywistości. Wierzę, że spotka ją sprawiedliwość w innym lepszym świecie, gdzie zbrodnia nie ujdzie bezkarnie nikomu.

       
      1. Nie można tak myśleć. Nie ma dowodu, że jest jakiś inny świat. Sprawiedliwości trzeba dochodzić TU i TERAZ, żeby uniknąć na przyszłość podobnych sytuacji.
        I nigdy, przenigdy nie wolno jej tego zapomnieć- żeby uniknąć…
        Mamy jeden świat, jedno życie i tylko siebie nawzajem. Czy to mało? Czy nie wystarczy traktować innych tak jakbyśmy sami chcieli być traktowani? Czy to nie jest moralność?

        Co jeśli się mylisz? Pozostanie bezkarna… bo co to jest 10 lat.

         
        1. Moralność to już jest pusty banał. Ludzie są dla siebie są okropni. Nie szanują siebie nawzajem.Nienawiść goni nienawiść.

           
  8. Przeczytałam o tej tragedii małego Chłopczyka kilka tygodni temu i nie mogę przestać myśleć o potwornym cierpieniu Danielka… Nie wyobrażam sobie, co działo się w jego małej główce i w jego serduszku, jak bardzo musiał być samotny. Zawiedli go wszyscy – rodzice i ci, którzy wiedzieli, co dzieje się za drzwiami mieszkania tych oprawców, panie z przedszkola mogły Danielka uratować!!!
    Sprawa wyroku dla pary morderców – co to miało być??? To Danielek Litwiniuk nie BYŁ człowiekiem? Za zamordowanie chłopczyka, bestialsko, za lata jego męczarni, takie wyroki????? Znowu Danielka zawiedli dorośli!
    Ta kreatura renatka i „tatuś” mający teraz firmę w Nadarzynie, (pod swoim nazwiskiem) – przychodzą mi do głowy tylko najgorsze życzenia dla nich.
    Nie wolno nam zapomnieć o Danielku!!!!!!!!!!!!!!!!!

     
  9. Po zapoznaniu się z tą historią też jestem wstrząśnięty i nie mogę przestać o niej mysleć.
    Dla mnie Daniel jest takim ambasadorem dzieci niszczonych przez dorosłych. Po tej historii trafiłem na kilka innych, strasznych, o której jakaś część mnie wolała by nie wiedzieć, nie widzieć, nie słyszeć… niestety jest to konieczne, żeby obudzić w człowieku człowieka i uczulić go na to co się dzieje obok niego.

    „Ja za długo patrzysz w otchłać, ona zaczyna patrzeć w Ciebie” – po tym co stało się z tym dzieckiem mam w sobie tyle gniewu, żeby nie powiedzieć nienawiści, że wręcz kipię.

    Jedyne ujście jakie znalazłem to zacząłem wspierać fundacje na rzecz dzieci odrzuconych, bitych i z podobnymi problemami. Będę mega szczęśliwy jak przez całe życie uda mi się uszczęśliwić/uratować chociaż jedno małe istnienie.

    Mam nadzieję, że nikt, nigdy nie zapomni tej sprawy i będzie ona wracała do mediów.

     
    1. Dziękuję za komentarz. Widzę, że sprawa ta poruszyła serca i umysły. Cieszę się z tego względu. Miejmy nadzieję, że Renata K. oraz inni kaci zrozumieją w końcu swój błąd, a kara ich nie ominie.

       
      1. Niestety kaci zostaną katami. Nam zostaje być świadomym i pomagać bezbronnym gdy widzimy/słyszymy, że dzieje się coś złego.

        Trudno mi uwierzyć, że sąsiedzi Daniela nie wiedzieli co się dzieje.
        Fajnie, że teraz zmienia się świadomość społeczna i powoli, mozolnie, ale zaczynamy reagować.

        Sprawa porusza, po niej zmieniłem podejście do swojego dziecka. Myśle, że to ważne, żeby takie cierpienie i tragedia nie szły na marne i wzbogacały nasze życia – wtedy taka śmierć jakkolwiek bezsensowna nabiera sensu.

         
          1. Prawda?

            Albo Twoje dziecko Twój problem.

            Ważne, żeby mieć świadomość, nieść ją na sztandarach i próbować zmieniać świat na lepszy. Szczególnie świat tych małych ludzi, którym się go brutalnie odbiera…

            Cóż w moim mniemaniu nie kara dla kata, a nauka dla biernych ludzi jest najlepszą formą uczczenia pamięci tych dzieci.

             
  10. Ja Juz placze od tygodnia, nie moge sie pozbierac. Ciagle mysle o tym chlopcu, jak bardzo cierpial. Nie moge jesc, nie moge spac ani egzystowac. Jestem dobrym czlowiekiem a myslach mordowalam ta kobiete setki razy na rozne sposoby co mnie przeraza. Jak ukoic ten Bol? Jak przestac o tym myslec…..jak zwalczyc u siebie ta chec zemsty zeby nie znizyc sie do poziomu tego potwora?pomozcie:(

     
  11. Ta sprawa do mnie wraca, przypomina mi się, może dlatego, że sama mam synka – trochę starszego od Danielka, często tęż myślę o mamie tego chłopczyka. Nie chcę jej oceniać, bo ja żyje w innej rzeczywistości. Zastanawiam się tylko czy go odwiedzała przez ten czas? A ojciec-jak mógł na to pozwolić?
    Trudno mi wyobrazić sobie przez horror tego samotnego dziecka
    Patrzę na swojego syna, który wrócił z tatą do domu i oświadczył mi, że zgubił skarpetki na w-fie. I nawet do głowy mu nie przyjdzie, że za to można mieć karę, że kiedyś mały chłopiec za tego typu rzeczy przeszedł piekło.

     
  12. co za zwyrodnialcy, ojciec? to nie ojciec,ale kat, psychol, pozwalała na bicie Dziecka, normalny, kochający ojciec nie pozwoliłby tej szmacie dać klapsa chłopcu, miał Go chronić i się Nim opiekować, a katował sam też i pozwalała, aby to ścierwo, ta pierdolona, bo inaczej nie mogę jej nazwać, szmata, kuwrisko wredne katowała niewinne Dziecko, zabiłabym ich i to w taki sam sposób, jak oni zabili Danielka, tłukłabym tak długo, aby zdechli w męczarniach, za Danielka!!!!! Kara śmierci powinna być dla takich śmieci!!! A do biologicznej matki też mam pretensje, że wiedziała o biciu, a nic nie zrobiła, oddała Syna jak psa czy kota oprawcom , dlaczego nie walczyła o Syna, dlaczego Go nie zabrała do siebie, a dziadkowie, a sąsiedzi, a przedszkole????????Nikt nic nie słyszał??????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!I taka kurwa została nauczycielką religii, a łamała przykazania kościelne i boże, dlatego teraz dzieci nie chcą chodzić na religię….i coraz mniej ludzi chodzi do kościoła, a ksiądz z parafii nic nie widział!!!!!!!!!!!!!!!!????????????????Zbrodniarze, esesmani, kaci!!!

     
  13. Niestety tą straszną sprawę pamiętam. Usłyszałam o tym w radiu, kiedy jechałam będąc dzieckiem, na wakacje z rodzicami. To był dla mnie szok. To tej pory, a mam 44 lata nie mogę zapomnieć. Boże, dobrze że tylko Ty wiesz co ja myślę o takich potworach …bo to nie są ludzie.

     
  14. Prawdopodobnie ta kobieta nie urodziła się taka, pozbawiona uczuć i empatii. Prawdopodobnie taka ją ukształtowali jej rodzice, bo to oni uczą regulacji emocji a więc i empatii. Nie jest to zdjęcie z niej odpowiedzialności a raczej poszerzenie kręgu osób odpowiedzialnych za to że wśród nas wciąż są tacy rodzice, takie ich dzieci i znów tacy rodzice …

     
  15. O Danielu przeczytałam kilka lat temu i Jego historia siedzi we mnie do dziś. Mam syna w Jego wieku…Jestem wierząca, wiem, że Daniel jest teraz szczęśliwy, ale tego, co zrobiło mu to bydlę zwane Renatą nie da się wybaczyć, zapomnieć…Jestem wierząca, ale mam nadzieję, że będzie cierpieć i przed śmiercią i po niej…

     
  16. morderczyni Renata Krzemuska przed karą śmierci powinna byc strasznie skatowana paskiem…tak jak mordowała okrutnie to malutkie dziecko Danielka…mijają lata a ja nie moge o tym zapomniec…..i modle sie za to dziecko by było szczęśliwe w niebie.

     

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *