Kopalnia Wacław i jej tragiczna historia

Górnictwo kojarzy nam się przede wszystkim z obszarem Górnego Śląska. Na Dolnym Śląsku króluje przede wszystkim wydobycie miedzi. Bardzo bogate złoża tego surowca odkryte pod koniec lat 50., spowodowały powstanie i rozwój zagłębia miedziowego w rejonie Lubina i Polkowic. Nasz region jednak przez długi czas był znany także z wydobycia węgla kamiennego. W dalszym ciągu Dolny Śląsk obfituje w bogate złoża „czarnego złota”. Przed II wojną światową tzw. Dolnośląskie Zagłębie Węglowe skupiało liczne zakłady górnicze będące motorem niemieckiej gospodarki.

Niestety praca górnika obarczona jest dużym ryzykiem. Niedawne tragiczne wydarzenia z Polkowic czy głośna katastrofa w kopalni Halemba z roku 2006, pociągnęły za sobą wiele ofiar. Przedwojenny Dolny Śląsk również doświadczył takich tragicznych wydarzeń. Latem 1930 roku, w jednej z dolnośląskich kopalń zginęło aż 151 osób. Był to najtragiczniejszy wypadek górniczy w nowożytnej historii dolnośląskiego górnictwa.

Cała historia rozegrała się w Kopalni Wenceslaus (Wacław) w Ludwikowicach Kłodzkich. Zacznijmy jednak od początku.

Pierwsze wzmianki dotyczące wydobycia węgla w okolicy Nowej Rudy pochodzą z XV wieku. Nowożytny okres górnictwa na tym terenie zaczyna się od roku 1771, gdy baron von Haugwitz (właściciel górnej części wsi Jugów), uruchomił kopalnie. Następnie zakład nabył Friedrich August von Stillfried. Arystokrata odsprzedał kopalnię w roku 1810 hrabiemu Magnisowi. Dwa lata później stała się ona własnością porucznika von Bonge. Jego rodzina zarządzała kopalnią do 1855 roku. W latach 1884 – 1887 stała się własnością francuskiej grupy kapitałowej. W roku 1897, prawnik dr Gustaw Linnartz odkupił wszystkie udziały.

Na przełomie XIX i XX wieku, wybudowano elektrownię o mocy 18 MW. Zasilana była mułem z pobliskiej kopalni. Elektrownia działa do roku 1964.

Co do położenia kopalni, potrzebne jest pewne uściślenie. Otóż kopalnia zlokalizowana była w osadzie Miłków, położonej w Sudetach Środkowych, w okolicach Wzgórz Wyrębińskich. Miłków to dokładnie osada wsi Ludwikowice Kłodzkie. Jej niemiecka nazwa, którą można spotkać na niemieckich pocztówkach to Mölke. Polecam zajrzeć do ciekawej galerii zdjęć.

Kopalnia Wenceslaus (czytaj Wenkslaus) była najbardziej nowoczesną kopalnią Dolnośląskiego Zagłębia Węglowego. W pełni zelektryfikowana, posiadała pas transmisyjny którym transportowano urobek oraz własną kolejkę wąskotorową.

W roku 1897 pogłębiono szyb Walter, a już trzy lata później wydobycie węgla wyniosło 185 721 ton rocznie.

W Wenceslaus istniały następujące szyby:

  • Kunegunda (po 1945 r. Wacław) – 417 m głębokości,

  • Walter (Wanda) – 610 m głębokości,

  • Kurt (Ludmiła) – 310 m głębokości,
  • Baltazar (szyb wentylacyjny) – 350 m głębokości.

W latach 20. i 30. pracowano na czterech głębokościach:

  • poziom pierwszy – 140 m,
  • poziom drugi – 240 m,
  • poziom trzeci – 340 m,
  • poziom czwarty – 500 m.

Przełomowym okresem dla kopalni były lata międzywojenne. Niemcy utraciły w większości Górny Śląsk, a węgiel kamienny był wówczas głównym paliwem dla przemysłu. W 1921 roku utworzono firmę Wencesclaus z siedzibą w Ludwikowicach Kłodzkich (niem. Ludwigsdorf). Można powiedzieć, że rozwój zakładu stał się również jego przekleństwem. W roku 1924 wydobycie wyniosło już ponad 629 927 ton. Rok wcześniej kopalnia posiadała największe zatrudnienie w swojej historii – blisko 4600 górników i 250 pracowników administracyjnych. W roku 1929 osiągnięto rekordowe wydobycie – 900 000 ton.

Katastrofą dla zakładu jak i całej okolicy był wypadek, który miał miejsce 9 lipca 1930 roku. Około godziny 16.00 w szybie Kurt w Jugowie na poziomie trzecim doszło do wyrzutu dwutlenku węgla. To z kolei spowodowało osunięcie się bloku skalnego o długości 35 metrów. Cała ściana wyrobiska zaczęła się osuwać. W sumie obsypało się 3354 ton skał. W wyniku tego tragicznego wydarzenia śmierć pod ziemią poniosło aż 151 górników.

Pogrzeb ofiar traficznej katastrofy z dn. 9 lipca 1930 r. By Bundesarchiv, Bild 102-10098 / CC-BY-SA 3.0, CC BY-SA 3.0 de, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=5414737
Pogrzeb ofiar tragicznej katastrofy z dn. 9 lipca 1930 r.  https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=5414737

 

Wszystkie ofiary katastrofy pochowano w w osobnej kwaterze na cmentarzu w Jugowie. W uroczystościach pogrzebowych wzięło udział ok. 20 000 osób, w tym przedstawiciele niemieckich władz. Postawiono również dla uczczenia pamięci ofiar kapliczkę. Mogiły górników przetrwały wojenną zawieruchę, ale niestety zostały zlikwidowane w latach 90., co osobiście uważam za bardzo niestosowne działanie ze strony administratora cmentarza.

Rok po tych tragicznych wydarzeniach kopalnia została zamknięta. Ponownie uruchomiono ją w latach 1933 – 1939. W ostatnim okresie swojej działalności zakład popadł w długi. Zmniejszono wydobycie o 70%, a kryzys gospodarczy przyczynił się do spadku ceny węgla. W latach 40. przedsiębiorstwo Dynamit Nobel A.G. produkowało na terenie kopalni amunicję. Po II wojnie światowej już nigdy nie wznowiono wydobycia węgla.

Kopalnia Wenceslaus była w danym okresie najnowocześniejszą i najbardziej wydajną kopalnią węgla kamiennego na Dolnym Śląsku. Węgiel w niej wydobywany to tzw. antracyt – odmiana węgla o największej zawartości tego pierwiastka. Taki rodzaj węgla idealnie nadaje się na koks, stosowany jest w metalurgii i do wyrobu elektrod. Niestety pola górnicze pod Ludwikowicami Kłodzkimi, Miłkowem oraz Jugowem należą do najbardziej zagazowanych w Europie. Kopalnią w 2004 roku była zainteresowana szkocka firma. W 2013 z kolei próbne odwierty wykonali Australijczycy. Wielkość złoża w Ludwikowicach szacowana jest na ok. 180 milionów ton.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *