Latający Ślązak.Pociąg wszech czasów

Obiecałem Wam ostatnio kolejny artykuł o kolei na Dolnym Śląsku. Ostatnio pisałem o 112 lat mostu na Kwisie, dziś jednak idziemy o krok dalej i  przede wszystkim szybciej.

Słowa dotrzymałem, ale nie będzie to tym razem „podróż pod znakiem pary” i ciężkich, mozolnych parowozów. Dziś przekonacie się, że już w latach 30 ubiegłego wieku można było podróżować szybko i wygodnie, a odcinek 510 km pokonać w zaledwie 4,5 godziny.

Zatem ruszamy w niesamowitą podróż tym razem pociągiem, który Was zadziwi. Proszę wsiadać drzwi zamykać, ruszamy!

Latający Ślązak

Jakiś czas temu było głośno w Polsce o Pendolino – super szybkim pociągu, który w końcu będzie jeździł po naszych torach. Wywołało to wiele emocji, bowiem nasze torowiska są średnio przygotowane i pociąg ten jak wszyscy wiemy nie osiągnie maksymalnej prędkości. Póki co ładnie wygląda.

Co ciekawe, już kiedyś po polskiej ziemi jeździły składy z prędkością nawet do 160 km/h. Tak, to prawda, tyle, że było to w latach 30 ubiegłego wieku, a linia kolejowa jaką te szybkie pociągi obsługiwały, należała do Dyrekcji Kolei Rzeszy. Niemiecka kolej międzywojenna już wtedy osiągnęła najwyższy pułap. Pociągi takie jak Latający Hamburczyk czy lepiej nam znany Latający Ślązak, należały w owym czasie do najszybszych pociągów Europy.

15 maja 1936 r. był datą szczególną dla Dolnego i Górnego Śląska oraz hitlerowskich Niemiec. Tego dnia wyruszył pierwszy raz, w trasę super szybki ekspres Fliegender Schlesier czyli Latający Ślązak zwany też popularnie Latającym Pieronem.

Latający Ślązak stał się sensacją na szynach. Rekord prędkości jaki ustanowił to 160 km/h, na trasie Bytom – Berlin. Była to najwyższa zanotowana prędkość, osiągnięta na odcinku od Wrocławia przez Legnicę do Berlina. Natomiast średnia prędkość wynosiła 128 km/h, co i tak było i jest ewenementem.

Powyżej można zobaczyć jeden z takich „latających pociągów”, ale nie jest to nasz Ślązak, a Hamburczyk kursujący na trasie Hamburg – Berlin. Niestety nie znalazłem żadnego nagrania z pociągiem kursującym z Bytomia, choć ten jest identyczny jak nasz.

Linia kolejowa Bytom – Berlin

Latające pociągi czyli super ekspresy miały połączyć stolicę Niemiec z ważnymi ośrodkami gospodarczymi takimi jak Hamburg, Kolonia, Wrocław czy Górny Śląsk. Główny zamysł polegał na tym, aby handlowiec, który chce załatwić swoje sprawy w berlińskich urzędach lub dopiąć transakcje biznesową, mógł to zrobić w ciągu 1 dnia. Pociąg z Bytomia wyjeżdżał o 5.24, po 15 minutach docierał do Gliwic, po kolejnych 25 do Kędzierzyna (Kędzierzyn – Koźle). Następną stacją było Opole, na której pociąg miał postój najdłuższy na całej swojej trasie, aż 9 minut.

Następnie ruszał w kierunku Wrocławia, do którego docierał w zaledwie 40 min. Breslau było ostatnią stacją na trasie do Berlina.  Pociąg przejeżdżał jeszcze przez Rokitki, Legnicę i Środę Śląską, ale się już nie zatrzymywał. Podróż do stolicy Niemiec trwała 2 godziny i 45 minut. Na berlińskim Dworcu Śląskim obecnie Dworzec Wschodnim, nasz Latający Ślązak dumnie wjeżdżał na peron o 9.54. Cała podróż zatem trwała 4,5 godziny. Dokładny rozkład z godzinami odjazdu z poszczególnych stacji znajdziecie TUTAJ.

A ile w dzisiejszej Polsce, pociąg PKP potrzebuje na pokonanie tej trasy? Co najmniej 7 godzin, z tym, że bezpośredni pociąg z Wrocławia do Berlina został już zlikwidowany, po 168 latach połączenia kolejowego Wrocław – Berlin. Szkoda, że tak znane w Niemczech miasto jakim jest Wrocław stracił tak ważne połączenie. A przecież Wrocław będzie w 2016 r. Europejską Stolicą Kultury. I jak turyści i goście z Niemiec mają szybko dojechać do tej przepięknej stolicy Dolnego Śląska…?

Wszystko się zmienia, tylko szkoda, że nie są to zmiany na lepsze…

Dziwi pewnie wielu z Was jak to możliwe, że przedwojenny pociąg osiągał takie prędkości i w tak krótkim czasie pokonywał tak długą trasę?

Odpowiedź jest prosta. Sieć kolejowa nie była tak gęsta – po prostu na kolei było luźniej. Teraz np. żeby przejechać przez aglomerację śląską pociągiem, to trzeba mieć wiele cierpliwości. Pociągi nie suną tam z zawrotną prędkością, bo nie mogą.

Inną sprawą jest fakt, że stan torowisk jest słaby. Owszem jedna z głównych międzynarodowych linii kolejowych Wrocław – Węgliniec (i dalej do Zgorzelca) została gruntownie zmodernizowana, ale to tylko kropla w morzu kolejowych potrzeb. A do tego mimo, że żyjemy już w XXI w. trasa Węgliniec – Zgorzelec, choć prowadzi do granicy polsko – niemieckiej jest niezelektryzowana. To na pewno nie pomaga. Pendolino tędy na pewno nawet w przyszłości nie pojedzie.

Super ekspres prosto z Görlitz

Na koniec chcę Wam pokazać jak bardzo nowatorski pociąg jeździł niegdyś po śląskich torach. Była to jednostka bez osobnej lokomotywy czyli zespół trakcyjny, spalinowy. Napęd parowy miał już wówczas swoje wady. Był czasochłonny w serwisie. Co jakiś czas potrzebował uzupełniać wodę, niezbędną do produkcji pary.

Latający Ślązak miał opływową bryłę, a wyposażenie wagonów było tak urządzone, że pozwalało na pełen komfort podróży.

Jakie były ceny biletów? Konkretnych kwot niestety nie znalazłem. Na pewno były wyższe niż w jakichkolwiek innych pociągach, ale połączenie cieszyło się ogromnym zainteresowaniem, zatem cena nie mogła być aż tak bardzo wygórowana. Ponadto gdy w Berlinie organizowano Wystawę Rolną, to turyści mogli liczyć z tej okazji na zniżkę.

Ciekawostką jest to, że ten piękny pociąg był produkowany na wschodnich rubieżach Niemiec, w Görlitz, w Zakładach WUMAG. Na powyższym filmiku możecie zobaczyć w skrócie produkcję tego pociągu.

Już nigdy nie powrócił na tory

Latający Ślązak pomimo, że był ogromny sukcesem niemieckiej kolei, jednym z najlepszym, najnowocześniejszych pociągów w Europie, został zawieszony w kursowaniu w sierpniu 1939 roku. Z prostej przyczyny – oszczędności paliwa, które było bezcenne w czasie mającej wybuchnąć wojny.

Po zakończeniu działań wojennych kursowały jeszcze pociągi do Hamburga, natomiast na śląskich torach już nigdy się nie pojawił. A Szkoda…

 

7 thoughts on “Latający Ślązak.Pociąg wszech czasów”

  1. Piękna historia , pięknego połączenia kolejowego i pociągu . Czy w ogóle gdzieś można ten pociąg zobaczyć ? Czy stoi w jakimś muzeum ?

     
    1. Ten jak i inne ciekawe pociągi oraz lokomotywy można zobaczyć na przepięknym dworcu kolejowym w Lipsku. Polecam wizytę w tym miescie kazdemu.

       
  2. Ogolnie ciekawy artykul. Jednak gdy autor pisze : „Co ciekawe, już kiedyś po polskiej ziemi jeździły składy z prędkością nawet do 160 km/h.”, mozna odniesc wrazenie ze odwiecznie polski Slask wtedy byl chwilowo pod jakims zarzadem niemieckim! A on takim nie byl, byl tak samo integralna czescia Niemiec, jak np.Hamburg(oprocz malych jego czesci lezacych owczesnie w Polsce i Czechoslowacji oczywiscie). Wiec jaka polska ziemia? I nic dziwnego ze taki pociag na Slasku tez jezdzil, gdyz inwestowano ogolnie w infrastrukture kraju , czyli calych Niemiec, poprostu. Dzis Slask jest polski w wiekszosci i taki pociag po obecnych torach raczej nie pojedzie, bo i stan Slaska troche sie rozni od dawnego, niemieckiego. Widac przenaleznosc panstwowa ma duze znaczenie w tym temacie. Co do samej ziemi na Slasku to bardziej , jesli sie zna zlozona jej historie, nalezy jej sie miano slaskiej, poprostu. Bo nawet dzis Slask nie lezy w calosci w Polsce. Pozdrawiam

     
    1. Dziękuję za komentarz. Co do polskiej ziemi, to miałem na myśli fakt, że taki super ekspres jeździł po tych naszych obecnych terenach, w sensie, że obecne super szybkie pociągi nie są niczym nowym. Natomiast Śląsk i jego przynależność państwowa to bardzo złożony temat. Śląsk od zawsze był tak naprawdę czymś autonomicznym i trudnym do podporządkowania. Owszem zmieniały się granice państw, ale Śląsk a mowa tu o całym Śląsku bez podziału na Dolny, Górny i Cieszyński zachowywał swój odmienny charakter. Jan III Sobieski, który przebywał na Śląsku podczas wyprawy na Wiedeń, pisał, że Ślązacy to wspaniały, gościnny naród, a Śląsk to ziemia niezwykle urokliwa.

       
      1. Stwierdzenie ze Śląsk to tereny obecnie polskie jest calkowicie poprawne, choc należy zaznaczyć ze nie leży jedynie w Polsce. Natomiast określenie w artykule bylo dwuznaczne, sugerujące w zasadzie rdzenna polskosc Slaska , co jest nieprawidlowoscia i niezgodnością z faktyczna historia. Jako rdzenny Ślązak mam świadomość złożoności śląskiej historii, takze wielkiej roli niemieckości jako takiej jako skladowej jej części, a użyte w artykule określenie w jakimś sensie ta rdzenna niemieckość eliminowalo. Odrębność Śląskiej nacji tez jest mi dobrze znana , bo przeciez w ostatnim spisie powszechnym wlasnie 850tys Gornoslązaków napisalo narodowość śląską… Pozdrawiam

         

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *