Luxtorpeda – przedwojenne Pendolino

Ostatnio zachwycamy się wszyscy „złotym pociągiem”, niby odnalezionym w rejonie Wałbrzycha. Pociąg ten ma skrywać drogocenne kruszce. Odkrywcy, którym cudownie udało odnaleźć się ten niebywały zabytek z czasów II wojny światowej, chcą jedynie 10% znaleźnego i dopiero wówczas wskażą odnaleziony skarb.

Wiem, trochę ironicznie to brzmi, ale sprawa z pancernym pociągiem jest dość niezwykła. Jeszcze go nikt nie odnalazł, a już wszyscy „dzielą skórę na żywym niedźwiedziu”. Czemu piszę, że nie odnalazł? Samo stwierdzenie, że „o mam, znalazłem”, jest trochę pustym gadaniem. Zarówno historia jak i władze państwowe potrzebują namacalnych dowodów. Jak na razie ich brak… Zresztą pomyślcie sami, czy jeśli faktycznie byłoby tam złoto to ktoś by o tym informował? Nawet jeśli  złotego kruszcu nie byłoby, to i tak pewnie próbowano by, spieniężyć wszystko co miałoby jakąkolwiek wartość.

Dziś jednak nie będę kontynuował „złotego tematu” i zalewał Internetu kolejną porcją złotych faktów. Dzisiaj chcę Wam przedstawić namacalny dowód na to, że jeszcze przed II wojną światową, w Polsce, kursował pociąg naprawdę dużych prędkości, a II Rzeczypospolita już miała swoje Pendolino, które nazywano Luxtorpedą. Nie był to włoski wynalazek, lecz spadek po Austriakach.

Kolej dużych prędkości

Odrodzona Polska w 1918 r. wyglądała z każdej strony jak złożone niepasujące puzzle. Wszystko co mieliśmy, dostaliśmy w spadku po zaborcach. Funkcjonowały różne waluty, inne były kodyfikacje prawne na różnych terytoriach, a także tabor kolejowy, był zbieraniną tego co pozostało. Wśród tego całego zamieszania,nowo powstałe Polskie Koleje Państwowe, posiadały jedną super maszynę, która całkowicie odbiegała od powszechnych parowych standartów. Nie była zasilana parą, posiadała opływowy kształt, ułatwiający osiąganie dużych prędkości. Wyróżniała się na każdym kroku. Nie była to lokomotywa lecz wagon spalinowy, o którym szerzej przeczytacie tutaj.

Wagon ten otrzymaliśmy de facto w spadku po  Austriakach. Kolejny wagon, z jeszcze nowszej generacji, wyprodukowany w 1933 r., Polacy postanowili kupić od Austriaków i przetestować. Był to model o nazwie SAx 90 080, wyprodukowany w zakładach Austro – Daimler. Do lat 30. okresu międzywojennego, nasza kolej testowała ten rodzaj pociągu. Różnił się on zasadniczo tym, że nie był zasilany parą czyli dokładnie ani drewnem ani węglem, posiadał aerodynamiczny kształt i przede wszystkim łączył funkcję lokomotywy i wagonu. Taki nasz obecny szynobus, tyle że mógł rozwinąć prędkość maksymalną nawet do 100 km/h, co w latach 20. i 30. było dużym osiągnięciem.

Wagon spalinowy potocznie nazwany Luxtorpedą, posiadał 2 silniki benzynowe. Wyposażony był w 56 miejsc stałych i 18 składanych, co łącznie dawało 70 miejsc, jedynie I klasy, stąd nazwa LUX. Nowoczesna i luksusowa torpeda zaczęła kursować do modnego wówczas Zakopanego, stając się odpowiednikiem niemieckiego Latającego Ślązaka, który posiadał trochę inną budowę i osiągał deko lepsze osiągi maksymalnej prędkości.

Polska Luxtorpeda

Polacy szybko przekonali się, że taki tabor jest nowocześniejszy i szybszy. Na bazie zakupionego wagonu, polska firma Fablok wyprodukowała kolejnych 5 takich superszybkich pociągów, oznaczonych kolejno od SAx90081 do SAx90085. Posiadały one po 2 silniki diesla firmy MAN, osiągały maksymalną prędkość 115 km/h. W porównaniu do austriackiego wagonu, nasz polski posiadał 48 lub 52 miejsca siedzące oraz 4 dodatkowe, rozkładane. Pociągi nowej generacji kursowały jak już wspomniałem na trasie Lwów – Nowy Sącz – Krynica – Zakopane, Warszawa – Poznań, Lwów – Borysław, Lwów – Kołomyja, Łódź – Warszawa, Tarnopol – Zaleszczyki, Tarnopol – Lwów.

pkp

Wiecie ile trwała podróż z Krakowa do Zakopanego w 1936 r.? Kiedy to jeden z wagonów Luxtorped pokonał tą trasę w 2 godziny i 18 minut. Czy to długo? Zobaczcie powyżej ile obecnie wynosi podróż na tej samej trasie, 3 godziny 53 minuty. Progres…?

Polskie super szybkie pociągi kursowały z powodzeniem do 1939 r. Podczas wojny z 6 istniejących składów, przetrwało tylko 2, które po wojnie dostały się w ręce Sowietów. Wróciły one na stan PKP, ale były mocno zdekompletowane, a 1 z nich nawet pełnił rolę magazynu.

Czy polskie Luxtorpedy były czymś nadzwyczajnym?  W pewnym sensie tak. Porównując naszego zachodniego sąsiada, u którego doskonale funkcjonowała kolej dużych prędkości (Latający Ślązak, Latający Hamburczyk), łącząca duże niemieckie aglomeracje z Berlinem, nasza polska kolej z tym nowoczesnym taborem, produkowanym na wzór austriackich maszyn wypadał bardzo przyzwoicie i r również łączył najważniejsze polskie aglomeracje.

Poniżej zapraszam do obejrzenia przedwojennego filmu ukazującego przedwojenny Kraków oraz przede wszystkim kabinę maszynisty naszej luxmaszyny. Miłego oglądania.

 

 

1 thought on “Luxtorpeda – przedwojenne Pendolino”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *