Szpital, którego już nie ma

Jest w historii mojego miasta budynek trochę zapomniany, pomijany w rożnych opracowaniach historycznych, a obiekt ten to świadek  często tragicznych i ostatecznych losów mieszkańców tego niewielkiego miasteczka

***

Duży budynek, z jasnej cegły przy ulicy Cichej przysłonięty przez ogromne zielone drzewa, skrywa wiele tajemnic i ludzkich dramatów. To dawny Szpital św. Józefa, założony i zbudowany jeszcze w niemieckim Naumburg am Quies.

Dlaczego powstał akurat w tym miejscu i po co? Można się tylko domyślać, że okolica ulicy Cichej oraz jej otoczenie to doskonały punkt. Stąd jest blisko do centrum, do kościoła i klasztoru, z którego wywodziły się pracujące w szpitalu siostry Elżbietanki. Kompleks szpitala św. Józefa powstał pod koniec XIX wieku, dokładnie w 1889 r. dzięki staraniom ówczesnych władz miasta jak i proboszcza Roberta Luxa. Szpital wzniesiono pod kierunkiem mistrza murarskiego Adolfa Kuhna.

Szpital św. Józefa zatrudniał w charakterze pielęgniarek – siostry zakonne z pobliskiego klasztoru. Było to w tamtych czasach normalne, iż zakonnice wykonywały takie obowiązki przy chorych. Stąd też po dziś dzień funkcjonuje termin „Siostro”, w odniesieniu do pielęgniarek pracujących w szpitalach, zatem nie chodzi tu  o siostrę w znaczeniu rodzinnym, lecz siostrę zakonną, która niegdyś wraz ze swoimi współpracownicami pomagały chorym i cierpiącym.

Nasz dawny Szpital św. Józefa pełnił również rolę przytułku dla ludzi starych i biednych, którzy nie mogli liczyć na pomoc swoich rodzin lub nie posiadali już żadnych krewnych. Pamiętajmy, że w tamtym okresie, taki szpital utrzymywało miasto i sami mieszkańcy, którzy często przekazywali datki na utrzymanie tego obiektu.

W momencie budowy szpitala, Nowogrodziec bardzo mocno i dynamicznie się rozwijał. W późniejszym okresie przecież wybudowano linię kolejową, most kolejowy na Kwisie i dworzec kolejowy, wraz z całą ulicą prowadzącą na stację. Koszty tych inwestycji były ogromne. Sam dworzec jak i ulica – obecnie Kolejowa biegnąca do dworca, kosztowała przeszło  60 000 marek. Jednak postęp był ważniejszy, a koszty spadły na dalszy plan. Dopiero I wojna światowa zahamowała rozwój miasta. Wielu młodych ludzi zginęło na wojennym froncie.

szpital

Wojenna zawierucha nie dosięgła jednak Szpitala św. Józefa. Prawdopodobnie leczyli się tu najpierw ranni niemieccy żołnierze, a po przejęciu miasta przez wojska sowieckie – polscy i radzieccy. Po wojnie szpital przez długi czas funkcjonował jako szpital z oddziałem leczenia chorób płuc. Niestety zmiany ustrojowe doprowadziły do likwidacji oddziału, a z końcem lat 90 ubiegłego wieku również szpital przestał istnieć. Przekształcono go w zakład opiekuńczo – lecznicy i taki stan trwa do dnia dzisiejszego.  W obecnym zakładzie znajduje się odział opieki paliatywnej tzw. hospicjum, które pomaga ludziom nieuleczalnie chorym, szczególnie poprzez leczenie bólu, bo przecież chorobie zazwyczaj towarzyszy często niemiłosierny i okropny ból, który też należy leczyć i starać się sprawić aby życie było jak najbardziej komfortowe.

Myślę, że szkoda, że szpital już nie funkcjonuje  w dawnej formie. przez blisko 100 lat właśnie tu rodzili się nowi mieszkańcy Nowogrodźca, tu dochodzili do zdrowia po różnych chorobach i wypadkach i również tu kończyli swoją ziemską wędrówkę. W budynku dawnego szpitala mogłaby być choć zlokalizowana baza pogotowia ratunkowego. Dzięki temu pomoc medyczna docierałaby szybciej do bardziej odległych zakątków powiatu bolesławieckiego. Nie mniej jednak opieka paliatywna jest potrzebna na naszym terenie i praca w takim ośrodku jest zapewne niezwykle ciężka. Podziwiam personel nowogrodzieckiego hospicjum za naprawdę ciężką pracę, która nie tylko wyczerpuje fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie.

Może, gdy zostanie oddany nowy budynek, a stary zabytkowy, przejdzie gruntownym remont, praca w tak ciężkich warunkach, choć trochę stanie się lżejsza.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *