W cieniu klasztornych ruin

Ostatnio przeglądałem zdjęcia klasztoru Magdalenek w Nowogrodźcu, a raczej tego co po nim pozostało. Moją uwagę zwróciło to jak bardzo okazały był to budynek. Klasztor wywarł ogromny wpływ na Nowogrodziec, ówczesny Namburg am. Quies. Do początku XIX w. całe miasto wraz z przyległymi wsiami należało do klasztoru. Dopiero pruska sekularyzacja doprowadziła do przekształcenia klasztoru na biura dla różnych urzędów i pokoje dla uczniów ewangelickiej szoły. Termin sekularyzacja, po łacinie saecularis, dosłownie oznacza świecki – czyli był to proces który miał doprowadzić do usunięcia religii ze społeczeństwa, a w naszym przypadku, kiedy w 1810 r. sekularyzowano nowogrodzki klasztor – oznacza przeniesie kościelnej własności na władzę państwową.

A jakie były początki klasztoru w Namburgu am. Quies? W dużym skrócie można powiedzieć, że został on założony dzięki dzisiejszej patronce miasta – św. Jadwidze Śląskiej. Księżna Jadwiga, żona Henryka Brodatego i matka tragicznie zmarłego  w bitwie pod Legnicą (1241 r.) Henryka Pobożnego, poprosiła swojego brata, biskupa bamberskiego o przysłanie na Śląsk z Niemiec, z klasztoru św. Teodora z Banbergu sióstr zakonnych. Mniszki te zostały w 1208 r. ulokowane w Trzebnicy. Podobnie było zatem z Nowogrodźcem. W ten sam sposób sprowadzono do grodu siostry Magdalenki (jest to nazwa potoczna). Pełna nazwa zakonu brzmiała Zakon Pokutnic św. Marii Magdaleny. Został on założony w Niemczech. Pierwsza źródłowa wzmianka o Magdalenkach i klasztorze w Nowogrodźcu, pochodzi z 1249 r.¹.

Klasztor wywarł ogromny wpływ na Nowogrodziec, który od 1495 r. stał się jego własnością przez najbliższe 315 lat, aż do roku 1810 gdy zgromadzenie zakonne zlikwidowano, a zabudowania klasztorne przeszły na własność miasta.

Podczas gdy gospodyniami Nowogrodźca były białe panny czyli siostry Magdalenki (nazywane tak ze względu na noszone białe wełniane habity), miasto mocno się rozwinęło. Wybudowano mury obronne, doprowadzono drewnianymi rurami wodę do miasta. Niestety klasztor nie ominęły klęski. Jedną z nich był wielki pożar w 1652 r., który strawił doszczętnie cały obiekt. Klasztorowi przyszedł z pomocą sam cesarz Ferdynand III Habsburg, który wyłożył na odbudowę klasztoru 400 talarów.

Obecny kształt klasztornej zabudowy pochodzi z XVIII w., kiedy to nastąpiła jego ostatnia przebudowa. Dziś jednak po tym wspaniałym zabytku pozostały tylko ruiny. Został on splądrowany przez Armię Czerwoną. Po wojnie nikt nie zainteresował się nim, choć z powodzeniem można było go wówczas odremontować i zagospodarować. Dziś gdy już został doszczętnie zdewastowany jest to nie możliwe.

Tragiczny koniec spotkał także mieszkańców Nowogrodźca i osoby przebywające w klasztorze.

 3 marcu 1945 r. Rosjanie pojmali i zebrali w Nowogrodźcu, w domu dentysty Käufera, pastora z Nawojowa Łużyckiego – Maxa Habernolla, duchownego Otto Rusta, siostry zakonne z pobliskiego klasztoru Magdalenek (które przybyły ze zgromadzania  z pobliskiego Lubania) i ok. 60 innych osób oraz w tym samym dniu wszystkich rozstrzelali. Podczas prac badawczych w sierpniu 2012 r. na cmentarzu parafialnym w Nowogrodźcu  przy kościele św. Mikołaja w Ołdrzychowie, dokonano ekshumacji niemieckiej mogiły. Odnaleziono w niej 4 niemieckich żołnierzy i szczątki duchownego. Możliwe, że odnalezionym kapałem jest jeden z pastorów zamordowany w domu nowogrodzkiego dentysty.

Kolejna tragiczna historia dotyczy klasztoru Magdalenek i sióstr ze Zgromadzenia św. Elżbiety, które w czasie wojny przebywały m.in. na terenie obecnej gminy Nowogrodziec. Jedną z nich była M. Rosaria Schilling, która pracowała w dawnym nowogrodzkim Szpitalu św. Józefa (obecnie Zakład Opiekuńczo – Lecznicy i hospicjum) w latach 1936 – 1942 oraz 1945. 22 marca 1945 r.została wyprowadzona ze schronu i brutalnie zgwałcona, bita przez radzieckich żołnierzy. Następnego dnia została zastrzelona przez komisarza Armii Czerwonej. Miała 37 lat.

Obecnie toczy się proces beatyfikacyjny siostry Schilling, a jej grób znajduje się na cmentarzu w Nowogrodźcu. Jej szczątki do momentu trwania procesu nie mogą być ekshumowane i przeniesione w inne miejsce.

Niestety również nowo przybyli polscy pionierzy dokonywali czynów haniebnych. Jednym z  niewyjaśnionych morderstw było zamordowanie tuż po wojnie córki zarządcy majątku w Nawojowie Śląskim. Dziewczyna została zgwałcona i zabita. Prawdopodobnie jej pojmanie  i śmierć  miało skłonić  ojca do wyjawienia gdzie ukrył kosztowności. Mordu z całą pewnością dokonali nowi polscy mieszkańcy wsi, ale niestety nigdy nie zostali osądzeni. Jak widać wojna i chciwość budzą najgorsze instynkty.

Pomimo całkowitego zniszczenia klasztoru, jego dewastacji przez Armię Radziecką udało się ocalić od zniszczenia i zapomnienia choćby najdrobniejsze pamiątki.

Jakiś czas temu pewna mieszkanka Nowogrodźca opowiedziała mi pewną ciekawą historię dotyczącą dawnego klasztoru św. Marii Magdaleny.

Na początku lat 50., w pewien ładny i pogodny  dzień para zakochanych postanowiła wybrać się na spacer. Tak się zdarzyło, że stanęli u stóp klasztornych ruin, a że budynek był jeszcze   dość dobrze zachowany, postanowili zwiedzić go od wewnątrz. Ostrożnie poruszali się po dawnym klasztorze. W owym czasie, kilka lat po wojnie układ pomieszczeń klasztoru był doskonale widoczny i można było sobie wyobrazić jak ten wspaniały zabytek wyglądał w przeszłości, choćby w ostatnich miesiącach wojny. W pewnym momencie, młody chłopak natknął się na leżący na ziemi przedmiot. Z początku wydawało mu się, że zwyczajnie potknął się o kamień, jednak gdy przyjrzał się bliżej, zauważył lezącą na posadzce podobiznę. Przetarł ręką z kurzu i pyłu tajemniczy przedmiot. Ku jemu zdziwieniu był to srebrny wizerunek Chrystus, który leżał porzucona na ziemi w czasie wojennej zawieruchy, prawdopodobnie podczas plądrowania klasztoru przez Sowietów. Młodzi postanowili zabrać kontefrakt ze sobą. Młodzieniec odnowił go, przywrócił mu dawny blask i oprawił w drewnianą ramę.

Od tej pory, ten klasztorny Chrystus wisi na ścianie domu tej młodej pary już kilkadziesiąt lat, przypominając lata młodości i niecodzienny spacer wśród świętych ruin.

12082282_1032196896820320_983629901_o
Wizerunek Chrystusa uratowany  przed zniszczeniem z dawnego klasztoru św. Marii Magdaleny (fot. prywatna mieszkańca Nowogrodźca)

Nowogrodziec jako jedno z frontowych miast Dolnego Śląska posiada na swoim terenie sowiecki cmentarz, na którym pochowano radzieckich żołnierzy, którzy zginęli w Nowogrodźcu i w jego okolicy. Zastanawiam się jaki powinniśmy mieć moralny stosunek do tych „bohaterów”. Przecież wymordowanie kilkudziesięciu niewinnych cywilów i brutalne gwałty hańbią każdy żołnierski mundur. Żołnierz ma walczyć z równymi sobie, a nie niewinnymi ludźmi, którzy choć byli Niemcami, to przecież nie stanowili już zagrożenia w zdobytym  mieście.

Szkoda, że klasztor nie przetrwał próby czasu, a związana z nim historia jest tak mocno naznaczono krwią i cierpieniem niewinnych ludzi.

 

 

 


 

  1. M. Olczak, Z. Abramowicz, Nowogrodziec. Dzieje miasta i okolic do r. 1945, Warszawa 2000, s. 67

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *