W cieniu zarazy. Dżuma na Śląsku

Dziś niecodzienny wpis, trochę sentymentalny bowiem dotyczący mojego rodzinnego miasta. Szczegołną uwagę przykuwają wspaniałe i w pełni oddające rzeczywistość zdjęcia wykonane przez Axis Mundi – autorkę bloga tropografie. O czym jest ten blog? Myślę, że najlepiej jak się przekonacie o tym sami. Warty uwagi. Jak coś, to klik tutaj

*******

Śląsk od zawsze był regionem bogatym, dobrze zaludnionym i świetnie prosperującym. O te ziemie toczyły się wojny np. wojny śląskie pomiędzy Austrią, a Prusami, które miały swoje 3 epizody. Jednak nie tylko konflikty zbrojne pustoszyły tą krainę, bowiem pamiętajmy, że obce wojska rabowały co się tylko dało i puszczały z dymem całe wioski i miasta. Inną, bardziej straszną plagą, która nawiedzała Śląsk i przylegające do niego Łużyce, była plaga zarazy, pomoru. W tamtych czasach miasta równie nieubłaganie dziesiątkowała dżuma, która była straszną, zakaźną chorobą gryzoni i ludzi. Roznosiły ją szczury, a skutecznego lekarstwa nie znano. Umieralność w leczonych przypadkach wynosi obecnie 20%, natomiast nieleczona zabija nawet wszystkich, i tak praktycznie wówczas było. Wyobraźmy sobie, że chorobę próbowano odstraszyć upiornymi strojami lekarzy oraz palono na obrzeżach miast ogniska, które miały odgonić „zepsute” zarazą powietrze. Metody te wspomagano także modlitwą do św. Rocha – świętego od zarazy, ale wszystkie te działania jednak nie mogły przynieść pożądanych skutków. Często w mieście ostała się tylko 1 lub 2 rodziny.

 

Fot. tropografie.blogspot.com
Fot. tropografie.blogspot.com | RUINY KOŚCIOŁA OFIAROWANIA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Fot. tropografie.blogspot.com| POZOSTAŁOŚCI MURÓW I ELEMENTÓW NAGROBKA

Nowogrodziec w obliczu czarnej śmierci

Nowogrodziec, a dawniej Namburg am. Queis jest doskonałym przykładem walki z epidemią dżumy. Miasto kilkakrotnie nawiedzały plagi tej choroby. Największa epidemia miała miejsce w 1527 r., a kolejna znacząca w XVII w., podczas której w mieście przeżyły tylko 3 małżeństwa i duchowieństwo z pobliskiego klasztoru. Najciekawszym i najbardziej tajemniczym miejscem w Nowogrodźcu, związanym bezpośrednio z zarazą nie jest Kościół Ofiarowania, lecz wzgórze – góra trupów, jak go nazywano, zlokalizowane na północ, przy drodze na Lubań. Dokładnie jest to wzgórze pomiędzy dawnym zakładem Inco Veritas, a torami na Zebrzydową.

Tam składowano pod namiotami chorych i przede wszystkim konających. Dlaczego właśnie tam? Przede wszystkim, na obrzeżach miasta, aby zaraza się nie rozprzestrzeniała i zapewne w tej okolicy od razu chowano zmarłych, jak najdalej od centrum.

Namburg 1
PRZEDWOJENNA PANORAMA NOWOGRODŹCA Z WIDOCZNYM KOŚCIOŁEM NA CMENTARZU

Mieszkańcy Namburga przerażeni skalą śmierci jaką przyniosła dżuma, postanowili temu zaradzić. Uroczyście przyrzekli, iż wybudują świątynię i w niej będą żarliwie się modlić i odprawiać nabożeństwa każdego 21 listopada, gdy przypada dzień Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny. Jak postanowiono tak i zrobiono. W 1657 r. ukończono świątynię zwaną Kociołem Ofiarowania lub Ślubowania. Jednak pierwszy kościół nie przetrwał do naszych czasów. Ponad 100 lat później 17 października 1766 r. spłonął. Już w 1774 r. wmurowano kamień węgielny pod kolejną świątynię.

Uroczyste śluby zostały dochowane przez mieszkańców. Co roku odbywały się 21 listopada nabożeństwa dziękczynno – błagalne. Taka tradycja trwała do roku 1945, gdy kościół na cmentarzu został zbombardowany i zniszczony. Po wojnie niemiecka ludność została wysiedlona, a miejscowy obrządek związany z zarazą pozostał zapomniany. Nowi mieszkańcy nie byli przecież tak kulturowo i etnicznie związani z miastem jak ich poprzednicy. Cmentarna świątynia, zniszczona w czasie działań wojennych, nie została odbudowana, choć można było tego dokonać. Dziś pozostały po niej jedynie ruiny.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Fot. tropografie.blogspot.com | RZEŹBA ANIOŁA ŚMIERCI, PRZYPOMINAJĄCY O JEJ NIEUCHRONNYM NADEJŚCIU

Na uwagę zasługuje nagrobek proboszcza Micke, który umiejscowiony został pod murami kościoła i do dziś spoczywają pod nim jego szczątki. Kapłan ten zasługuje na szczególną uwagę. Urodził się on w 1805 r., a jego ciekawe i bogate życie kapłańskie obfitowało w pracę jako proboszcza, inspektora okolicznych szkół. Był również pasjonatem historii Nowogrodźca. To dzięki niemu powstało pierwsze opracowanie o historii i losach miasta, wydane w 1844 r. Niestety, rok później, proboszcz zmarł w wieku 43 lat.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Fot. tropografie.blogspot.com |NAGROBNE EPITAFIA, W TYM EPITAFIUM PROBOSZCZA MICKE. POD MURAMI ŚWIĄTYNI ZNAJDUJE SIĘ JEGO GRÓB

 

 

Innym ciekawym miejscem w dawnym Ołdrzychowie jest wzgórze Radelberg, zlokalizowane niedaleko ołdrzychowskiej klinkierni. To właśnie na nim ustawiono drewniany krzyż, wokół którego mieszkańcy wznosili swoje modły. Dziś krzyż nadal się tam znajduje choć już jest mocno zniszczony i widać po nim upływ czasu.

Dżuma w Lubaniu

Także okoliczne miejscowości padały ofiarą dżumy. Tak było m.in. z dawnym Lauban, w którym zaraza panoszyła się kilkakrotnie. W 1553 r. epidemia dżumy w okresie od lipca do grudnia zabiła 2200 osób, wcześniej w 1539, w podobnym okresie zmarło 500 osób. Czarna śmierć nawiedzała to łużyckie miasto jeszcze w 1612, 1625, 1632 oraz 1680 r., czyli jak widać dosyć często.

Trzeba w tym miejscu zauważyć, że choć Nowogrodziec i Lubań dzieli niewielka odległość, to tak naprawdę leżą one dwóch różnych krainach geograficznych. Nowogrodziec to śląskie lub jak kto woli dolnośląskie miasteczko, zaś Lubań leży na Górnych Łużycach. Obecnie powiaty lubański, zgorzelecki i część Nowogrodźca (dawnego Ołdrzychowa) do rzeki Kwisy to tak naprawdę Łużyce. Kwisa jest naturalną i historyczną granicą pomiędzy Łużycami, a Śląskiem, a także przez nią przebiegała granica pomiędzy saskimi Łużycami, a pruskim Nowogrodźcem. Stąd też nazwy Nawojów Łużycki i Nawojów Śląski, ponieważ obie pobliskie wioski dzieli Kwisa.

Na uwagę zasługuje sposób walki z dżumą w Lubaniu. W roku 1599 rada miasta wydała rozporządzenie, które najlepiej obrazuje tamte, tragiczne wydarzenia, a stanowiło ono, że:

W czasach chorób zakaźnych i epidemii, kiedy niebezpieczna i straszliwa zaraza, a mianowicie dżuma, strzeż nas przed nią litościwie Panie Boże, dotknie któregoś z obywateli bądź czyjegoś współmieszkańca, gospodarz lub gospodyni domostwa ma obowiązek bezzwłocznie zgłosić ten fakt pod groźbą utraty wszystkich dóbr oraz kary cielesnej (…).

(…) W przypadku pojawienia się dżumy nie tylko sam gospodarz domu, lecz także jego sąsiedzi z jednej i z drugiej strony zobligowani są zgodnie z rozkazem Rady wyprowadzić się i unikać kontaktu z innymi. Ci, którzy sprzeciwiają się tej decyzji i nie pomogą powstrzymać zarazy u jej początku, podlegają karze jak powyżej [cyt. za Łukasz Tekiela, IV Górne Łużyce pod panowaniem Habsburgów (1526 – 1635), Vademecum Górnych Łużyc].

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *