Wołyń. Ludobójstwo, którego nie było

Волинський czyli Wołyń

Ostatnio historia Kresów dawnej Rzeczpospolitej pochłania mnie całkowicie. Może dlatego, że moi przodkowie również wywodzą się Kresów Wschodnich i temat ten nie jest mi  obcy.

Dziś na „tapecie” Wołyń. Kwestia Wołynia, a dokładniej rzezi wołyńskiej jest ogólnie dość dobrze znana. Niestety, gdy zacząłem zgłębiać temat historii województwa wołyńskiego, okazało się że jest on traktowany po macoszemu.

Nie mogę z czystym sumieniem napisać, że o Wołyniu i zbrodni, która miała tam miejsce wszyscy zapomnieli. Nie, to nieprawda. Prawdą jednak jest to, iż pamiętają o tym głównie organizacje kresowe, Kresowiacy, potomkowie Polaków z dawnego Wołynia. Natomiast obecnie w naszym kraju bardziej modne jest gloryfikowanie Żołnierzy Wyklętych. Ich motyw pojawia się co jakiś czas w mediach, na koszulkach, kubeczkach i innych patriotycznych gadżetach. Szkoda jednak, że większość młodych ludzi o tej strasznej zbrodni wie niewiele. Skarcić należy tu także, a może przede wszystkim polityków i polskie władze. Kilka lat temu podjęto uchwałę na temat rzezi wołyńskiej. Było o niej głośno za sprawą słowa – „ludobójstwo”. Budziło ono tak niezwykłe kontrowersje, że postanowiono zamienić je na mniej rażące –„czystki etniczne o znamionach ludobójstwa”. Niby zmiana niewielka, a jednak. Pamiętam słowa byłego ministra spraw zagranicznych, Radosława Sikorskiego, który apelował aby poprzez uchwałę nie upokarzać Ukraińców.

Można zadać sobie pytanie, jaki cel mieli Ukraińcy, mordując kilkadziesiąt tysięcy Polaków? Zrobili to, ponieważ chcieli wymordować wszystkich naszych rodaków. Uważali nas za ciemiężycieli, okupantów i jedyną przeszkodę na drodze do niepodległej Ukrainy. Mordowali przede wszystkim kobiety i dzieci. Osoby najbardziej bezbronne, narażone w szczególny sposób.

Oczywiście to już jest historia. Należy oceniać to jak najbardziej obiektywnie, pozostawiając emocje z boku. Nie można jednak wybielać tamtych wydarzeń. Trudno też upokarzać katów, którzy jeszcze żyją i z dumą chwalą się bohaterskimi „walkami” z Polakami.

Trudno nazwać „walką” morderstwo z premedytacją, gdzie przeciwnik nie ma żadnych szans, nawet na godną śmierć.

Przyczyny wołyńskiego ludobójstwa

Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze, w odniesieniu do III Rzeszy i ich władz państwowych, wysokich oficerów wojskowych, osób odpowiedzialnych za eksterminacje różnych grup narodowych, użył terminu „ludobójstwo” jako „eksterminacji rasowej i narodowej grup ludności cywilnej pewnych okupowanych terenów w celu zniszczenia określonych ras oraz warstw, narodów i ludów, grup rasowych i religijnych, a w szczególności Żydów, Polaków, Cyganów i innych”. Zatem trudno dyskutować i podważać tą definicję, przede wszystkim w stosunku do mordów Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Nie podważajmy tym samym naszej historii i męczeństwa tysięcy Polaków. Nie upokarzajmy ich i siebie odnosząc się z „historyczną pogardą” do tamtych wydarzeń i obecnej ich oceny. To tak jakbyś mówili: nie wspominajmy o II wojnie światowej, zbrodniach niemieckiej armii i eksterminacji Polaków i Żydów (oraz wielu innych), nie upokarzajmy Niemców. Myślę, że taki tok myślenia byłby w Polsce nie do przyjęcia.

Jakie były faktyczne przyczyny ludobójstwa na Polakach? Jest ich co najmniej kilka. Przede wszystkim:

  • Ukraińcy  dążyli do własnej państwowości. Rozkwit ukraińskiego nacjonalizmu i myśli niepodległościowej przypada na XIX wiek. Wówczas wytworzyła się w Galicji polsko – ukrainska rywalizacja o charakter narodowościowy tego regionu. Austriakom było to jak najbardziej na rękę. Sami dyskryminowali Polaków. Przykładem jest język polski na uniwersytecie lwowskim (wówczas Uniwersytet Franciszkański). Polakom pozwolono na wykłady w języku polskim jedynie na wydziale literatury, natomiast taki ukraiński wydział, z językiem ukraińskim (wówczas używano terminu – ruski) istniał już wcześniej. Po ukraińsku wykładano także na wydziale teologicznym i prawa. Głównym językiem wykładowym był oczywiście niemiecki.
  • Nieudana próba stworzenia ukraińskiego państwa po I wojnie światowej, wytworzyła w młodym ukraińskim pokoleniu rozgoryczenie i pretensje do „własnych ojców”, że nie mieli wystarczająco dużo woli walki o wolną Ukrainę. Dzięki temu ruska młodzież była bardzo podatna na nacjonalistyczne  hasła w okresie międzywojennych i w czasie II wojny światowej.
  • Morderstwa Polaków na tle etnicznym miały już miejsce w latach 30. Mało się o tym mówi i pisze. Zawsze wydaje nam się, że to głównie okres wojny (1943 – 1944) przypada na wołyńskie ludobójstwo. Jednak nie. Pojedyncze i coraz częstsze akcje terroru miały miejsce dużo  wcześniej przed 1939.
  • Wołyń jako region i województwo był obszarem słabo rozwiniętym gospodarczo, mocno zacofanym. Przyczyniły się do tego przede wszystkim zabory i rosyjskie panowanie. Wołyń silnie rozwijał się w II Rzeczypospolitej. Budowano drogi, linie kolejowe, brukowano miasta. Jednak dla wielu Ukraińców były to działania niepotrzebne. Po co komu nowy budynek miejskich władz lub sądu w mieście, skoro ukraińscy chłopi do miast nie jeździli. Taki to myślenia był powszechny.
  • Ukraińskie chłopstwo było warstwą mocno zacofaną, niepiśmienną i podatną na nacjonalistyczne hasła.
  • Najważniejszą przyczyną (moim zdaniem) była szansa na stworzenie państwa przy pomocy III Rzeszy. Jednak Hitler był przeciwny takiemu rozwiązaniu. Chętnie werbowano Ukraińców do proniemieckich oddziałów jak np. SS Galizien, ale o utworzeniu niezależnej Ukrainy nie mogło być mowy.

Metoda UPA była bardzo prosta. Zabić, zniszczyć, spalić. Zabierano oczywiście wszystko to co mogło się przydać po swoich ofiarach. Wsie i osady palono, aby polska ludność nie mogła już do nich nigdy wrócić.

Najlepszym przykładem tych bestialskich mordów jest poniższa relacja:

W nocy dworek został otoczony, aby nikt nie mógł uciec. Ukraińcy (miejscowi nacjonaliści) wywalili drzwi wejściowe i sprowadzili układających się do snu mieszkańców salonu na dole. Byli to 50 – letni administrator majątku […], jego 44 – letnia żona […], ich zamężna córka [lat 23, w ciąży] ich trzyletni synek oraz 24 – letni księgowy wraz z narzeczoną […]. Wszystkim ofiarom powiązano dokładnie ręce drutem kolczastym, przyniesiono do salonu z drewutni olbrzymi pień do rąbania drewna i przy świetle kilku lamp naftowych odrąbywano na tym pniu po kolei wszystkim głowy. […] W zalanym krwią pniu była wetknięta na drucie sztywna kartka białego papieru z ukraińskim napisem Taka bude smert’ wsim lacham (taka będzie śmierć wszystkim Lachom) [J. Wieliczka – Szarkowa, Wołyń we krwi 1943, s. 168 – 169, Kraków 2013].

Ta relacja jest tylko jedną z wielu. Pokazuje bestialstwo, bezduszność i wrogość do wszystkiego co Polskie. Czy takich Ukraińców mamy nie upokarzać? Oni sami już upokorzyli się dość wystarczająco, przelewając niewinną, polską krew.

Największe kontrowersje budzi fakt gloryfikowania przywódcy OUN – B, Stefana Bandery. Zarówno jemu jak i „żołnierzom” UPA obecnie na Ukrainie stawia się pomniki i tablice pamiątkowe. Ukraińskie władze z dystansem podchodzą to tematu rzezi wołyńskiej. Nie uważają jej za ludobójstwo, a część Ukraińców usprawiedliwia dokonane zbrodnie, jako „dokonane na ukraińskiej ziemi”.

Warto pamiętać, że pomordowani Polacy spoczywają w zbiorowych, bezimiennych grobach, pochowani w sposób haniebny i uwłaczający ludzkiej godności.

Należy o nich pamiętać, bowiem jak pisze nasz wieszcz, Adam Mickiewicz, a i ja te słowa mocno wziąłem sobie do serca: „Jeśli zapomnę o nich, Ty Boże na niebie zapomnij o mnie”.

Nie tak dawno oglądałem wywiad z Wojciechem Smarzowskim, polskim reżyserem, który kręci, a sumie już nakręcił film „Wołyń”. Jak się jednak okazało do końca projektu pozostało do nakręcenia kilka większych scen. Niestety zabrakło funduszy. Reżyser szuka różnymi sposobami 2, 5 miliona złotych. Choć to kwota niewielka (w stosunku do budżetu filmu), to uzbieranie jej nie jest łatwe. Sponsorzy nie są zainteresowani wsparciem filmu. Dlaczego? Ponieważ ten temat „parzy”. Pytanie, kogo tak bardzo boją się owe instytucje, odmawiając jakiegokolwiek wsparcia?Można zadać sobie pytanie, czy kwestia Wołynia jest niewygodna ze względu na ludobójstwo czy ze względu na poprawność polityczną?

Należy jednak zawsze na pierwszym miejscu przedkładać prawdę historyczną i godność naszego Narodu niż własne interesy i poprawne politycznie stosunki, które jak na razie i tak znaczą niewiele. Do dziś nie wiadomo dokładnie ilu zginęło Polaków z rąk ukraińskich oprawców. Różne źródła podoją od 60 do 100 tysięcy ofiar. Nie bójmy się o tym głośno mówić. Przecież było to trzecie ludobójstwo (oprócz niemieckiego i sowieckiego) o którym się zapomina lub traktuje z dystansem jak coś nieprawdopodobnego.

Zbrodnia wołyńska nie ma znaniom ludobójstwa. Ona jest jawny ludobójstwem. Mordem tysięcy ludzi wyłącznie z pobudek narodowych.

 

 

 

2 thoughts on “Wołyń. Ludobójstwo, którego nie było”

  1. dzięki za świetny tekst.
    mam tylko dwie uwagi:
    – morderstwa na Polakach (sabotaż itp., zamachy np. na listonoszy, czyli przedstawicieli polskiej państwowości, zamach na Piłsudskiego we Lwowie w 1922) to kwestia nie tylko lat 30. ale już 20. – odbywało się to w ramach nielegalnej organizacji nacjon. UWO.
    – piszesz, że zginęło kilkadziesiąt tys. Polaków. Dokładnie jest tak, że na samym tylko Wołyniu zginęło 60 tys., natomiast w sumie w ramach eksterminacji banderowskich (także np. w Małopolsce Wschodniej) prawdopodobnie ok. 130 tys. – dokładnie strała się to wyliczyć Ewa Siemaszko.

     
    1. Tak, dokładnie, w Małopolsce Wschodniej zginęło ok. 70 000 osób narodowości i daję to w sumie liczbę 130 000 osób. Zdaję mi się, że wymieniłem również te obie liczby. Co do ukraińskich mordów na Polakach to tak, miały one miejsce jeszcze wcześniej. Ukraiński nacjonalizm obudził się w XIX wieku. Podsycany był oczywiście przez zaborcę. Było to Austriakom jak najbardziej na rękę. Może gdy rozegrano sprawę ukraińską lepiej podczas rokowań dot. Traktatu Ryskiego, do tej zbrodni by nie doszło. Polscy politycy okresu przedwojennego również są winni. Po pierwsze zdradzili Ukraińców w Rydze i oddali wschodnią część Sowietom. Po drugie nie umieli podejść do licznej ukraińskiej mniejszości. Raz zakazywano im szerzyć swoją kulturę, a raz pozwalano na wiele. Nie stworzono solidnej oświaty na Wołyniu, która wyrwała by wielu z zacofania i biedy. Dziękuję za komentarz. Co do filmu mamy podobne zdanie. Myślę, że film „Wołyń” będzie świetny.

       

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *