Zagubiona tożsamość Dolnego Śląska

Tegoroczne obchody Dni Bolesławca oraz Festiwal Bałkański to dobry moment na zastanowienie się nad regionalnym, etnicznym charakterem Dolnego Śląska. Już wiele razy podczas trwania takich imprez pojawiały się głosy „a po co nam to potrzebne?” Niegdyś przeczytałem ciekawy komentarz jednego z bolesławieckich blogerów, zajmujących się m.in. historią miasta. Ów autor stwierdził:

No wreszcie!

Wreszcie ktoś
publicznie zauważył, że bolesławianie – My wszyscy, niekoniecznie pochodzimy od tej samej małpy.

Od ładnych już paru lat Pan Prezydent stał się jakby spiritus movens propagowania
fałszywej tezy, że znakomita większość obecnych mieszkańców Bolesławca, to
reemigranci i potomkowie reemigrantów z Bośni. Od lat w Mieście nie zdarza się
żaden oficjalny i mniej oficjalny event, w którym wprost i podprogowo nie wbijano by Nam i wszystkim wokół, że bolesławianie, to potomkowie bośniackich chłopów. Nie wiem skąd u Prezydenta taka wybiórcza propagandowa polityka kulturalno-narodowa (…)

Czy polityka wybiórcza i propagandowa? Tego nie wiem… Jednak teza ta, też jest fałszywa. Nie można odseparować się od jednej z grup. Trudno wyjść z „bośniackiego kręgu”, jeśli tak wielu reemigrantów zasiedliło okoliczne wsie i samo miasto. W latach późniejszych ich potomkowie jeszcze bardziej powiększyli miejską populację, przenosząc się do Bolesławca. Ponadto do Bośni nie tylko emigrowali galicyjscy chłopi, ale również inteligencja, która zasiliła lokalny aparat urzędniczy. O tym też pamiętajmy.

Często także w odniesieniu do Polaków z Bośni używano obraźliwego i zakłamanego pojęcia „Serby”. Z relacji reemigrantów wiem, że w jednej z parafii ksiądz prowadzący naukę religii (w latach 60 – 70.) w taki oto obraźliwy sposób zwracał się do dzieci. Człowiek takiej pozycji i dobrze wykształcony, powinien znać swoich parafian, a nie powielać mity. Niestety jednak historia Polaków z Jugosławii nadal nie jest wszystkim dobrze znana. Często powiela się te same stereotypy. Owszem wraz z polskimi reemigrantami do Polski przyjechały także małżeństwa mieszane, polsko – bośniackie, polsko – chorwackie i polsko – serbskie. Stanowiły one jednak niewielki ułamek w stosunku do ok. 18 000 polskich osadników. Aż ponad 90% reemigrantów osiedliło się na dzisiejszych terenach powiatu bolesławieckiego.

Dolny Śląsk (w tym także powiat bolesławiecki) to nie tylko reemigranci z Bałkanów. Cały obszar województwa dolnośląskiego został zasiedlony osadnikami „zza Buga”, z tzw. Kresów Wschodnich. Przyjeżdżali oni z prawie całego obszaru dawnej Polski wschodniej, z Wileńszczyzny, Nowogródczyzny, z rejonu Łucka, Lwowa, Tarnopola. Charakteryzowała ich często specyficzna gwara, choć ta prawie już zanikła. Region Dolnego Śląska jest miejscem gdzie obecnie mówi się najczystszą polszczyzną.

Najmniej znana jest historia Polaków, którzy powrócili z Rumunii i Francji. Ci pierwsi osiedlili się w rumuńskiej Bukowinie już za czasów Kazimierza Wielkiego, ale prawdziwy exodus miał miejsce w XIX wieku, kiedy to monarchia austro – węgierksa zasiedlała nowe terytoria. W latach 20. w rumuńskiej Bukowinie mieszkało ok. 50 000 Polaków, a już w latach 30. ponad 80 000. Po II wojnie światowej 90% polskiej ludności powróciła do Polski.

Najmniej znanym faktem jest historia polskich reemigrantów z Francji. W skrócie tylko wspomnę, że Polska ludność trafiła do kraju Napoleona w okresie międzywojennym. Byli to głównie bezrobotni Polacy, którzy wiązali z wyjazdem szansę na lepsze życie. Francja potrzebowała wówczas pracowników do swoich kopalń i zakładów przemysłowych. W ten sposób polska emigracja we Francji wynosiła w roku 1946 420 000 osób, co stanowiło 25% całej ludności imigracyjnej „nad Sekwaną”. Na stronie Muzeum Etnograficznego we Wrocławiu można obejrzeć całą serię filmów dotyczącą ludności Dolnego Śląska. Ja polecam szczególnie reportaż o reemigrantach z Francji (http://www.muzeumetnograficzne.pl/index.php?section=dolny_slask_filmy&page=dolny_slask_filmy).

Problem z Ziemiami Odzyskanymi

Termin „Ziemie Odzyskane” utarł się i zadomowił w czasach Polski Ludowej. Mimo to nadal często jest używany w stosunku do ziem zachodnich i północnych. Podnosi się jednak co jakiś czas larum, że nie jest to właściwe historycznie. Przecież tych ziem nikt nam nie zabrał… Jednak nie do końca. Ale przyjmując racje, iż jest to termin propagandowy, można używać różnych innych określeń: „Ziemie Zachodnie” lub „Ziemie Uzyskane”. Szkoda tylko, że negując jedno niedookreślenie zapominamy o innym, o Kresach Wschodnich. Najczęściej używa się go w stosunku do terenów utraconych na rzecz ZSRR, pozostałych za rzeką Bug. Jest to błędne określenie. Słowo „kresy” oznacza rubież, pogranicze. Takimi wschodnimi rubieżami I Rzeczypospolitej były tereny najbardziej wysunięte na wschód, tereny południowo – wchodnie, między innymi Zaporoże czy Podole. W okresie późniejszym kresy przesunęły się bardziej na zachód, a obecnie to tereny dzisiejszej Litwy, Białorusi i Ukrainy. Przesunęły się oczywiście pojęciowo, w nazewnictwie, bowiem przecież Grodno czy Lwów nie stanowiły jeszcze dokładnie wschodniego pogranicza Rzeczypospolitej.

Czy jednak nie można definitywnie używać określenia „Ziemie Odzyskane”? Osobiście pokłóciłbym się o to. Przecież Wrocław, Legnica, Głogów, Bolesławiec, Nowogrodziec i wiele innych śląskich ośrodków było polskimi miastami. Dopiero po rozbiciu dzielnicowym Śląsk, a dokładnie poszczególne księstwa, etapami stały się zależne od Królestwa Czeskiego i tym samym utraciliśmy je na wiele wieków. Zatem czemu pojęcie „Ziem Odzyskanych” miałoby być nie poprawne? Stanowiły one niegdyś część naszego kraju, a odzyskaliśmy je jedynie dzięki utracie Kresów Wschodnich. Czasami można również spotkać się z pojęciem „Ziem Zagrabionych”, co jednak nie jest poprawne. Ziemie zachodnie stały się elementem rozgrywki pomiędzy przywódcami Wielkiej Trójki oraz ceną jaką Niemcy zapłacili za wywołanie kolejnej wojny.

Prowincja Śląsk. Rok 1905
Prowincja Śląsk. Rok 1905

Śląski charakter Dolnego Śląska

Na pierwszy rzut oka brzmi to zastanawiająco. Trzeba jednak sobie uzmysłowić pewien dość istotny fakt. Otóż my obecnie postrzegamy Dolny Śląsk tylko wyłącznie jako część Śląska, choć tak naprawdę dla wielu z nas, kojarzy się on nam z Górnym Śląskiem. Nie łączymy śląskości, narodowości śląskiej z naszym Dolnym Śląskiem. Śląsk miał wiele narodowych epizodów. Należał do Czech, Polski, ponownie Czech, Austrii oraz Prus. Śląsk stał się pruską prowincją ze stolicą we Wrocławiu (Breslau). W 1919 roku wyodrębniono prowincję Dolny Śląsk (Provinz Niederschlesien), Breslau nadal pozostało stolicą, Cały Śląsk zawdzięcza nazwę przede wszystkim dzięki górze Ślęży i rzece Slęza. Stąd nazwa plemienia – Ślężanie i później Ślązacy. Często podając niemieckie nazwy dolnośląskich miejscowości, pomija się śląsko – niemieckie nazewnictwo. I tak Wrocław znany jest jako Breslau, ale jego nazwa w dialekcie śląskim brzmi Brassel. Również Bolesławiec to Bunzlau, w dialekcie śląskim języka niemieckiego Bunzel, a Kłodzko, niemieckie Glatz, w dialekcie Glooz.

red. mapy Jacek Cieślewicz, http://www.inne-jezyki.amu.edu.pl/
red. mapy Jacek Cieślewicz, www.inne-jezyki.amu.edu.pl

Bolesławiec w swojej historii posiadał wiele nazw. Boleslavia jest nazwą łacińską, na metryce śmierci Bolesława Kubika widnieje nazwa Bolesław (Pełnomocnik Rządu R.P na Ob. Nr 36 w Bolesławiu). W średniowieczu zaś funkcjonowała nazwa Bolesłauech – według zasad pisowni śląskiej [K. Dudek, Bolesławiec słowem i obrazem malowany, Gdynia 2012, s. 15].

Dialektów śląskich w języku niemieckim jest więcej. Można wyróżnić między innymi dialekt górski oraz górnołużycki.

Dolny Śląsk jako województwo posiada także własne symbole. Jednym z nich jest flaga, z którą nie obyło się bez problemów. Za czasów pruskiej prowincji składała się ona z dwóch równoległych pasów, białego na górze i złotego (żółtego) na dole. Za czasów austriackich flaga różniła się jedynie pasem górnym, zamiast białego był czarny. Obecnie oficjalną flagą Dolnego Śląska jest czarny orzeł Piastów Śląskich na złotym tle, w proporcji 5:8.

Tożsamość Dolnego Śląska jest mocno złożona. Nie tworzy on już monolitu, tak jak społeczeństwo niemieckie przed 1945 rokiem. Choć po zjednoczeniu Niemiec w 1871 roku, Dolny Śląsk miał się stać mniej regionalny, a bardziej patriotyczny, niemiecki. Górny Śląsk takim procesom oparł się jednak.

Tygiel kulturowy jaki powstał po II wojnie światowej na dolnośląskiej ziemi jest bardzo ciekawym zjawiskiem. Możemy czerpać z wielu tradycji, nie tylko typowo polskich, ale też bałkańskiej, kresowej, francuskiej i rumuńskiej. Ta różnorodność jest niewątpliwie atutem Dolnego Śląska. Nie możemy zapominać także o kulturze niemieckiej i tej już trochę zapomnianej śląsko – niemieckiej. Kultywowanie obyczajów polskich osadników, którzy przyjechali w nieznane, jest szalenie istotne. Dzięki temu łączymy kulturowo, pamiętamy o terenach utraconych – Kresach Wschodnich. Wspominamy codzienne życie, pracę i zabawę Polaków w Bośni, we Francji, rumuńskiej Bukowinie.

Nawiązując do cytowanego na początku komentarza, trudno jest dziś wyjść z „bośniackiego kręgu”. Tak samo jak kultura kresowian tak bałkańskie tradycje, kuchnia, muzyka na zawsze wtopiły się w bolesławiecki krajobraz. Tożsamość Dolnego Śląska opiera się właśnie o tą wielokulturowość, jesteśmy „regionem regionów”. Powinniśmy czerpać jak najwięcej z tej różnorodności, a nie odseparowywać się od siebie. W ten sposób nigdy nie staniemy się wspólnotą która posiada własną regionalną tożsamość.

 

6 thoughts on “Zagubiona tożsamość Dolnego Śląska”

  1. Dziwne, że nie zauważa Pan, iż przed powstaniem Państwa Polskiego utworzonego przez Mieszka I Śląsk jako całość, tj z Dolny i Górny czy też opolski należały do jednego słowiańskiego plemienia, czyli Ślężan, którzy, jak pan słusznie zauważył czcili swoją świętą górę Ślężę 🙂
    Zbyt szybko przeskakuje pan do utraty Polskości tych ziem, po śmierci Kazimierza Wielkiego, ostatniego piastowskiego króla Polski, który na mocy przymierza z Czeskim władcą, przez brak potomków stracił dla Polski księstwa Śląskie, rządzone przez książąt piastowskich 🙂 Czyli „utraciła” je przez to Polska na rzecz Czech 🙁 Dlatego nazwa „Ziemie Odzyskane” jest dla mnie jak najbardziej adekwatna 🙂 A to, że Śląsk w tym czasie nie miał podziałów wynikało z tego, że na aktualnym Górnym Śląsku były puszcze, a miasta i księstwa, jak i religia, kultura i handel, bardziej rozwijały się na rubieżach zachodnich Śląska, czyli aktualnie Dolnego Śląska 🙂

     
    1. Jest to tekst przekrojowy. Wspomniałem o Ślęży i plemieniu Ślężan, natomioast szczegółowa historia nie jest tu potrzebna aby pokazać śląski charakter niemieckiego Śląska. Pominąłem też wiele innych aspektów takich jak panowanie Austrii, wojny śląskie. Skupiłem się przede wszystkim na historii przełomu XIX i XX wieku. Dziękuję za komentarz i uwagi. Nie jest to ostatni tekst o Dolnym Śląsku. W kolejnych postaram się lepiej i szerzej przedstawić dane zagadnienia.

       
    1. Oczywiście, że tak, sama Galicja choć była sztucznym tworem administracyjnym, zahacza nam o Lwów i inne miasta na wschód od Bugu.

       
  2. Termin „Ziemi Odzyskanych” w stosunku do Dolnego Śląska jest tak dalece nieuprawniony, jak to tylko możliwe. Mówienie i pisanie o tym, że Śląsk „leżał na terytorium Polski” albo „należał do Polski” jest przekłamującym uproszczeniem językowo-historycznym. Opisując stan rzeczy z okresu panowania piastowskiego, należy pamiętać, że określenie „państwo” miało kompletnie inne w tamtych czasach znaczenie. To, że jakieś miasto lub region należało do „państwa” oznaczało, de facto, że podlegało jakiemuś władcy: w ramach hrabstwa, księstwa, królestwa. Nieprzypadkowo więc prawidłowe określenie na ówczesny format administracyjny to Księstwo Polskie, Korona Polska. Nie znaczyło to jednak, że owe „państwo” prowadziło w tych regionach i miastach, tak jak dziś to robi, jakąś politykę kulturalną, określało jakim językiem należy się posługiwać ani nie wyznaczało obywatelstwa. Mieszkańcy ówczesnego Wrocławia na przykład nie określiliby się mianem Polaków. W najlepszym przypadku mówiliby o sobie „wrocławianie”, ale większość powiedziałaby, że „jest stąd”. Państwa narodowe, czyli te, jakie zna nasze pokolenie, to idea mająca ledwie około 100 lat, a panowanie piastowskie nad Śląskiem to okres sprzed 700-1000 lat! Wszyscy mówiąc cokolwiek o Śląsku z tamtych czasów muszą zrozumieć, że nie było tam Polaków, bo nikt się tam tak nie identyfikował. Jedynym śladem polskości było to, że część wrocławian i Ślązaków posługiwała się językiem mającym elementy wspólne z dzisiejszym językiem polskim. Jeżeli dla kogoś państwo piastowskie równa się państwu polskiemu, to brak mu elementarnej wiedzy historycznej.

    A nawet jeżeli ktoś uważa, że z tego tytułu, że od schyłku X wieku do 1335 roku Śląsk był w rękach Piastów, możemy mówić o ziemiach odzyskanych w kontekście Dolnego Śląska, to należy przypomnieć inne dwa istotne fakty:

    Po pierwsze – założycielem Wrocławia, stolicy Śląska, który niejako definiował to, co działo się na innych obszarach Śląska, był – używając niepoprawnej nomenklatury zaczerpniętej od propagandzistów – Czech, Wratysław. Jego panowanie było krótkie, ale to „Czesi” ze swoim Państwem Wielkomorawskim i Ślężanie byli pierwszymi władcami Śląska. Jeżeli ktoś może odzyskiwać te ziemie, to Czesi. Nie Polacy.

    Po drugie – Kazimierz Wielki zrzekł się Śląska na rzecz Korony Czeskiej w pełni dobrowolnie. Chciał budować Koronę idąc na wschód, a nie na zachód i podjął taką świadomą decyzję. Ponownie więc – jeżeli ktoś może odzyskiwać śląskie ziemie, to Czesi, nie Polacy. Nie można odzyskiwać czegoś, co komuś darujemy z własnej, nieprzymuszonej woli. Jak komuś coś oddajesz, a potem wraca do ciebie, to nie dlatego, że to odzyskałeś, tylko dlatego, że to zabrałeś.

    A teraz uwagi na marginesie: Śląsk to od zawsze tzw. teren przygraniczny. Takie terytoria na całym świecie mają tradycje odrębności od administracyjnego rdzenia, któremu podlegają. Wynika to z geograficznej odległości od centrum administracyjnego, a także z intensywności kontaktów z innymi kulturami poprzez bliskość granicy. Nie jest przypadkiem, że to właśnie Śląsk ze wszystkich dzielnic piastowskich do dziś postrzegany jest jako najbardziej odrębny byt polityczny. Z punktu widzenia etnograficzno-historycznego, Śląsk nie należy się żadnemu państwu. Śląska kultura jest na tyle rozbudowana i odrębna od czeskiej, polskiej, pruskiej, niemieckiej i austriackiej, że gdyby miał siłę militarną do utrzymania autonomii, toby ją utrzymał. Niestety współczesny świat pokazuje, że małe państwa-regiony nie mogą liczyć na długie trwanie w niezależności – Katalonia, Kraj Basków, Irlandia Północna. Wszystkie te obszary wchodzą w skład jakiegoś większego molocha, mniej lub bardziej tracąc na swojej własnej, wyjątkowej kulturze.

    Zatem nigdy, przenigdy, prawdą nie będzie, że Śląsk to polskie „ziemie odzyskane”. One się nigdy Polsce nie należały i nie będą należeć.

     
    1. Witam, dziękuje za komentarz. Nie mogę się zgodzić z ostatnim stwierdzeniem. Śląsk to owszem może i nie ziemie odzyskane, ale jest to oczywista rekompensata za ziemie utracone na rzecz ZSRR.

       

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *